Anton Szandor LaVey
BIBLIA
SZATANA
PRZEDMOWA
Książka ta powstała, ponieważ - oprócz kilku wyjątków
- każda rozprawa, praca naukowa lub "tajemniczy" grimo-ire,
wszystkie "wielkie dzieła" na temat magii, to nic innego jak
obłudne kłamstwa tworzone przez kierowanych poczuciem winy włóczęgów
i ezoteryczny bełkot kronikarzy magicznej wiedzy, niezdolnych do
obiektywnego przedstawienia tematu lub temu niechętnych. Kolejni pisarze
w swoich wysiłkach zebrania zasad "białej i czarnej"
magii zaciemniali obraz całego zagadnienia do tego stopnia, że niedoszły
badacz czarów kończy wszystko głupio - wyciąga planszę z literami,
mającą ułatwić kontakt z "tamta stroną", stoi
w obrębie pentagramu i czekając na pojawienie się demona,
podrzuca lekko źdźbła krwawnika (co praktykuje się w I-Ching) niczym
czerstwe precle na stolnicy, aby przepowiedzieć przyszłość, która
straciła jakiekolwiek znaczenie, uczęszcza na seminaria gwarantujące
stłamszenie jego ego - a to samo czynią z jego portfelem -
i w ogóle robi z siebie skończonego durnia w oczach tych,
którzy wiedzą!
Prawdziwy mag zna okultystyczną literaturę obfitującą
w kruche zwłoki wystraszonych umysłów i sterylnych ciał,
samooszukujące się metafizyczne dzienniki i księgi zasad wschodniego
mistycyzmu. Zbyt długo temat satanistycznej magii i filozofii
opisywany był przez dziennikarzy o dzikim wzroku wybierających
ścieżkę prawej ręki. Dawna literatura stanowi produkt uboczny umysłów
przesiąkniętych strachem i porażka, nieświadomie napisany
w sposób pomagający tym, którzy naprawdę rządzą światem
i którzy z piekielnych tronów śmieją się z obrzydliwą
radością.
Płomienie Piekła palą się jaśniej z powodu
opału,
jakiego dostarczyły owe tomy sędziwej dezinformacji i fałszywych
przepowiedni.
W tej książce znajdziesz prawdę - i fantazję. Obie
są sobie niezbędne, ale każda musi być poznana jako to, czym
w istocie jest. Nie zawsze możesz być zadowolony z tego, co
zobaczysz, zobaczysz!
Jest tutaj zawarta satanistyczna myśl przedstawiona
z prawdziwie satanistycznego punktu widzenia.
Anton Szandor LaVey
Kościół Szatana
San Francisco, Walpurgisnacht 1968
PROLOG
Bogowie ścieżki prawej ręki sprzeczali się
i kłócili w ciągu całej historii ziemi. Każde z tych bóstw
oraz ich księża i pastorzy próbowali do swych własnych kłamstw
dopasować filozofię. Okres zlodowacenia religijnej myśli może trwać
w tym wielkim schemacie ludzkiego istnienia tylko przez określony
czas. Bogowie skalani mądrością mieli swoje sagi, a ich milenium
traktowano jak rzeczywistość. Każdy z nich, kroczący własną
"boską" ścieżką do raju, oskarżał pozostałych o herezje
i duchową nierozważność. Pierścień Nibelungów rzeczywiście niesie
wieczne przekleństwo, ale tylko dlatego, że ci, którzy go szukają, myślą
w kategoriach "Dobra" i "Zła" - sami będąc
przez cały czas "Dobrymi". Bogowie przeszłości, aby żyć, stali
się podobni do swoich diabłów. Ich kapłani kiepsko grali rolę diabła,
choć starali się w ten sposób zapełnić swoje przybytki i płacić
czynsz za świątynie. Niestety, zbyt długo studiowali
"sprawiedliwość", przez co stworzyli marny i wypaczony
obraz diabła. Tak więc wszyscy łączą ręce w "braterskiej"
jedności i w desperacji idą do Walhalli na swe ostatnie wielkie
ekumeniczne zgromadzenie. "Znajdując się blisko mroków
i zmierzch bogów". Kruki nocy wylatują, aby przywołać Lokiego,
który podłożył płomienie pod Walhallę za pomocą palącego się piekielnego
trójzębu. Nastał świt. Blask nowego światła zrodził się z ciemności
nocy i powstał Lucyfer, aby po raz kolejny powiedzieć: "To wiek
Szatana! Szatan rządzi światem!" Bogowie niesprawiedliwych nie żyją.
Jest to okres narodzin magii i nieskalanej mądrości. CIAŁO
zatriumfowało i zostanie zbudowany wielki Kościół poświęcony jego
imieniu. Zbawienie człowieka nie będzie już zależało od jego
samozaprzeczenia. I stanie się wiadomym, że świat ciała i życia
okaże się największym wstępem do wszelkich wiecznych rozkoszy!
REGIE SATANAS!
AVE SATANAS!
CHWAŁA SZATANOWI! DZIEWIĘĆ
TWIERDZEŃ
SATANIZMU
1 Szatan reprezentuje zaspokojenie żądz zamiast
wstrzemięźliwości.
2 Szatan reprezentuje pełnię życia zamiast duchowych
mrzonek!
3 Szatan reprezentuje nieskalaną mądrość zamiast
obłudnego oszukiwania samego siebie.
4 Szatan reprezentuje przychylność dla tych, którzy na
to zasługują, zamiast marnowania miłości na niewdzięczników.
5 Szatan reprezentuje zemstę zamiast nadstawiania
drugiego policzka!
6 Szatan reprezentuje odpowiedzialność
w stosunku
do odpowiedzialnych zamiast troski o psychicznych wampirów!
7 Szatan reprezentuje opinię, że człowiek jest
zwierzęciem, niekiedy lepszym, ale częściej gorszym od czworonogów,
z powodu zaś swojego "boskiego - duchowego
i intelektualnego rozwoju" stał się najbardziej drapieżnym
zwierzęciem ze wszystkich!
8 Szatan reprezentuje wszystkie tak zwane grzechy,
ponieważ prowadzą one do psychicznego, umysłowego i emocjonalnego
zadowolenia!
9 Szatan jest najlepszym przyjacielem, jakiego
kiedykolwiek Kościół posiadał, ponieważ przez wszystkie te lata dawał mu
zajęcie!
(OGIEŃ) - KSIĘGA
SZATANA - PIEKIELNA DIATRYBA
Pierwsza część Biblii Szatana nie jest próbą
bluźnierstwa, lecz raczej wyrażeniem, jak to można określić,
"diabolicznego oburzenia". Diabeł zawsze był atakowany przez
sprzymierzeńców Boga z całą bezwzględnością i bez żadnych
zahamowań. Książę Ciemności, z powodu braku literatury nigdy nie
miał szansy, aby wypowiedzieć się w taki sam sposób jak rzecznicy
Pana Sprawiedliwych. Twardogłowi kaznodzieje definiowali
w przeszłości "dobro" i "zło" tak jak im
pasowało, pozostawiając w zapomnieniu każdego, kto nie zgadzał się
z ich kłamstwami - zarówno w słowach, jak i czasami
fizycznie. Ich wypowiedzi o "miłosierdziu", gdy dotyczą
Jego Piekielnej Mości, stają się wierutnym kłamstwem i - co
najbardziej nieuczciwe - ich religie ległyby w gruzach bez
szatańskiego wroga. Smutne, że alegoryczna postać najbardziej
odpowiedzialna za sukces duchowych religii przedstawiana jest
w sposób możliwie najmniej miłosierny, okazujący się ponadto
najkonsekwentniejszym nadużyciem - a dzieje się to za sprawą tych,
którzy obłudnie głoszą zasady fair play! Przez te wszystkie stulecia,
w ciągu których Diabeł był zakrzykiwany, nigdy nie zareplikował
swoim oszczercom. Zawsze pozostawał dżentelmenem, podczas gdy ci, których
wspierał, wściekali się i szaleli. Pokazał się jako wzór dobrych
manier, ale teraz poczuł, że nadszedł czas, aby wrzasnąć
z oburzeniem. Zdecydował, że już najwyższa pora odebrać to, co mu
należne. Opasłe tomy pełne hipokryzji nikomu nie są już potrzebne. Do
ponownego nauczania Prawa Dżungli wystarczy mała, krótka diatryba. Każdy
jej wers jest piekłem. Każde słowo językiem ognia. Płomienie Piekła
buchają dziko... i oczyszczają! Czytaj i poznaj Prawa!
_I
1 Wśród tej jałowej dziczy z kamienia
i stali
wznoszę swój głos abyś mógł go usłyszeć. Zwracam się na Wschód i na
Zachód. Północ i na Południe daję znak i ogłaszam: Śmierć dla
słabeuszy, bogactwa dla silnych!
2 Otwórzcie swoje oczy, abyście mogli zobaczyć. O!
ludzie o spleśniałych umysłach, słuchajcie mnie, wy błądzące
miliony!
3 Staję bowiem na czele, aby rzucić wyzwanie
mądrości
świata i zakwestionować "prawa" człowieka
i "Boga"!
4 Proszę o uzasadnienie waszych złotych zasad
i pytam was, z jakiego powodu przestrzegacie waszych dziesięciu
przykazań.
5 Ponieważ do tej pory nie uczynił tego żaden
z twoich bożków, ja ci pozwalam, a ten, kto powiedział do mnie
"i będziesz", jest moim śmiertelnym wrogiem!
6 Zanurzam palec wskazujący w wodnistej krwi
waszego bezsilnego, szalonego odkupiciela i piszę nad jego rozdarta
cierniem brwią: PRAWDZIWY książę zła - król niewolników!
7 Żadne wiekowe kłamstwo nie będzie dla mnie
prawdą,
żaden ciasny dogmat nie powstrzyma mojego pióra!
8 Zrywam ze wszystkimi konwencjami, które nie
prowadzą
do mojego ziemskiego sukcesu i szczęścia.
9 Powstaję wśród rozpętanej, srogiej inwazji zasad
mocy!
10 Spoglądam w szklane oko waszego
przerażającego
Jahwe, szarpię go za brodę; wznoszę szeroki topór i rozpoławiam jego
wyżartą przez robaki czaszkę!
11 Wysadzam w powietrze ohydne treści
filozoficzne
pobielonych grobów i śmieję się z sardonicznym oburzeniem!
_II
1 Spojrzyjcie na krucyfiks; cóż on symbolizuje? Bladą
nieudolność wiszącą na drzewie.
2 Kwestionuję wszystko. Gdy staję przed
rozkładającymi
się i pomalowanymi fasadami waszych wyniosłych moralnych dogmatów,
piszę o tym literami jaskrawej pogardy: Spójrzcie i zobaczcie
- to wszystko kłamstwo!
3 Zbierzcie się wokół mnie, o wy skażeni
śmiercią,
a ziemia stanie się waszą.
4 Zbyt długo trupiej ręce pozwalano wyjaławiać żywą
myśl!
5 Zbyt długo prawda i kłamstwo, dobro
i zło
przeinaczane były przez fałszywych proroków!
6 Żadnej wiary nie da się przyjąć na podstawie
autorytetu "boskiej" natury. Religie muszą zostać
zweryfikowane. Żadnego dogmatu moralnego nie można brać za pewnik - żadna
miara nie może określać, co ma być deifikowane. Kodeksy moralne nie
posiadają w sobie wrodzonej świętości, są jak drewniane posągi
sprzed lat będące wytworami ludzkich rąk, a co człowiek stworzył,
człowiek może zniszczyć!
7 Ten, kto nie kwapi się, aby uwierzyć
w cokolwiek
lub wszystko, posiadł wielką mądrość, ponieważ wiara w jedną
fałszywą zasadę jest przyczyną wszelkiej głupoty!
8 Podstawowy obowiązek każdej nowej ery polega na
wyniesieniu nowych ludzi, aby ci ustanawiali prawa prowadzące do
materialnego sukcesu - aby zerwali zardzewiałe kłódki i łańcuchy
obumarłych zwyczajów, które zawsze powstrzymywały zdrowy rozwój. Teorie
i zasady, które mogły dla naszych przodków oznaczać życie, nadzieje
i wolność, mogą teraz oznaczać zniszczenie, niewolnictwo
i hańbę!
9 Ponieważ zmienia się środowisko, żaden ludzki ideał
nie jest pewny!
10 Dlatego tam, gdzie kłamstwo w jakimkolwiek
momencie buduje sobie tron, niech będzie zaatakowane bez litości
i bez żalu, ponieważ podczas dominacji niewygodnego kłamstwa nikt
nie może pomyślnie się rozwijać.
11 Niech ustanowione sofizmaty będą zdetronizowane,
wykorzenione, wypalone i zniszczone, ponieważ są wyraźną groźbą dla
wszelkiej prawdziwej szlachetności myśli i czynu!
12 Jeśli wykaże się, że jakakolwiek domniemana
"prawda" jest niczym innym jak pustą fikcją, niech będzie
bezceremonialnie ciśnięta w ciemność pomiędzy umarłych bogów, umarłe
imperia, umarłe filozofie i cały inny niezliczony zbiór odpadków
i śmieci!
13 Najbardziej niebezpiecznym ze wszystkich
intronizowanych kłamstw jest to uświęcone i uprzywilejowane -
kłamstwo powszechnie uważane za wzór prawdy. Jest płodną matką wszystkich
innych powszechnych błędów i oszustw. Jest hydrogłowym drzewem
bezrozumności o tysiącu korzeni. To rak toczący społeczeństwo!
14 Kłamstwo, które rozpoznano, jest już
w połowie
wykorzenione, ale takie, które nawet ludzie inteligentni przyjmują za
fakt - kłamstwo, które zostało wpojone małemu dziecku na kolanach matki
- jest bardziej niebezpieczne i trudniejsze do zwalczenia niż
szerząca się zaraza!
15 Popularne kłamstwa zawsze były najsilniejszymi
wrogami osobistej wolności. Istnieje tylko jeden sposób, aby sobie
z nimi poradzić - wytnij je do samego dna, jak raka, zniszcz ich
korzenie i gałęzie, unicestwij je, inaczej one unicestwią nas!
_III
1 "Kochajcie się wzajemnie" - powiedziano,
że to naczelne prawo, ale jaka siła nakazała, aby tak było? Na jakiej
racjonalnej podstawie opiera się ewangelia miłości? Dlaczego nie
powinienem nienawidzić swoich wrogów? Jeśli będę ich "kochać",
czy to nie sprawi że znajdę się na ich łasce!
2 Czy można uznać za naturalne, aby wrogowie byli
dla
siebie dobrzy - CZYM JEST DOBRO?
3 Czy poraniona i krwawiąca ofiara może
"kochać" zbroczone krwią szczęki które wyrywają jej
członki?
4 Czy wszyscy nie jesteśmy za sprawą instynktu
drapieżnymi zwierzętami? Jeżeli ludzie zupełnie przestaną na siebie
polować, czy będą mogli dalej istnieć!
5 Czy "namiętność i cielesne żądze"
nie
są prawdziwszym określeniem "miłości" niż rozumienie tego
pojęcia w kategoriach utrzymania ciągłości gatunku? Czy
"miłość" opisywana w wypłowiałych księgach nie jest po
prostu eufemizmem seksualnej aktywności, albo może "wielki
nauczyciel" gloryfikuje eunuchów?
6 Kochaj swoich wrogów i czyń dobrze tym, którzy
cię nienawidzą i wykorzystują - czyż to nie jest godna pogardy
filozofia spaniela, który przewraca się łapami do góry, gdy się go
kopnie?
7 Musisz nienawidzić swoich wrogów z całego
serca
i jeśli ktoś uderzy cię w policzek, TRZAŚNIJ go w jego!
pobij go na głowę, ponieważ samoobrona jest najwyższym prawem!
8 Ten, kto nadstawia drugi policzek, jest tchórzliwym
psem!
9 Odpłać ciosem za cios, pogardą za pogardę,
przekleństwem za przekleństwo - mając w tym swój spory udział! Oko
za oko, ząb za ząb, zawsze po czterokroć, po stokroć! Stań się Postrachem
dla swojego przeciwnika i jeżeli wejdzie ci w drogę posiądzie
dodatkową mądrość, aby przemyśleć swoje posunięcie. Masz więc sprawić,
abyś pod każdym względem budził szacunek i twoja dusza - twoja
nieśmiertelna dusza - będzie żyła, i to nie w niepojętym raju,
ale w umysłach i energii tych, u których wzbudziłeś
szacunek.
_IV
1 Życie jest wielkim zaspokojeniem - śmierć wielką
wstrzemięźliwością. Dlatego wykorzystaj życie - TU I TERAZ!
2 Nie istnieją niebiosa pełne chwały i piekło,
w którym smażą się grzesznicy. Tu i teraz jest dzień naszej
męki! Tu i teraz - dzień naszej radości! Tu i teraz - nasza
szansa. Wybierz więc dzień, tę godzinę, ponieważ nie było żadnego
zbawiciela!
3 Powiedz swojemu sercu: "Ja jestem swoim
własnym
zbawicielem".
4 Nie dopuść do siebie tych, którzy mogliby cię
prześladować. Niech ci, którzy twierdzą, że jesteś zgubiony, wpadną
w pomieszanie i okryją się niesławą. Niech będą jak śmieci
rzucone na pastwę cyklonu, a kiedy upadną, ciesz się własnym
zbawieniem.
5 Wtedy wszystkie twoje kości powiedzą z dumą
"Kto mi dorówna? Czy nie byłem wystarczająco silny dla moich
przeciwników? Czy nie zbawiłem SAMEGO SIEBIE własnym umysłem
i ciałem?"
_V
1 Niech będą błogosławieni silni, albowiem do nich
należeć będzie ziemia - niech będą przeklęci słabi, albowiem odziedziczą
jarzmo!
2 Niech będą błogosławieni potężni, albowiem inni
oddadzą im cześć - niech będą przeklęci maluczcy, ponieważ zostaną
wymazani z pamięci!
3 Niech będą błogosławieni śmiali, albowiem staną
się
panami świata - niech będą przeklęci cnotliwie pokorni, albowiem zostaną
rozdeptani rozszczepionymi kopytami!
4 Niech będą błogosławieni zwycięscy, albowiem
zwycięstwo jest podstawą prawa - niech będą przeklęci pokonani, ponieważ
będą na zawsze poddanymi!
5 Niech będą błogosławieni żelaznoręcy, albowiem
nieudolni będą przed nimi umykać - niech będą przeklęci ubodzy duchem,
albowiem będzie się ich opluwać!
6 Niech będą błogosławieni prowokujący śmierć,
albowiem
długie będą ich dni na świecie - niech będą przeklęci ci, którzy
spoglądają na lepsze życie poza grobem, albowiem zgubią się
w tłumie!
7 Niech będą błogosławieni ci, którzy obalają złudne
nadzieje, albowiem oni są prawdziwymi Mesjaszami - niech będą przeklęci
czciciele boga, albowiem staną się zarżniętymi owcami!
8 Niech będą błogosławieni mężni, albowiem oni
posiądą
wielki skarb - niech będą przeklęci wierzący w dobro i w zło,
albowiem boją się własnego cienia!
9 Niech będą błogosławieni ci, którzy wierzą
w to,
co jest dla nich najlepsze, albowiem strach nie zagości w ich
umysłach - niech będą przeklęte "owieczki boże", albowiem
wykrwawione staną się bielsze niż śnieg!
10 Niech będzie błogosławiony człowiek posiadający
wrogów, albowiem uczynią go bohaterem - niech będzie przeklęty czyniący
dobro innym, którzy w zamian za to szydzą z niego, albowiem
będzie wzgardzony!
11 Niech będą błogosławieni ludzie
o wszechmocnych
umysłach, albowiem ich uniosą wiatry - niech będą przeklęci ci, którzy
podają kłamstwa za prawdę, a prawdę za kłamstwa, albowiem budzą
obrzydzenie!
12 Niech będą po trzykroć przeklęci słabi, którzy
poprzez swoja niepewność są niegodziwi, albowiem będą służyć
i cierpieć!
13 Anioł samoułudy zasiedla dusze
"sprawiedliwych" - wieczny płomień mocy płynący z radości
zamieszkuje w ciele satanisty!
(POWIETRZE) -
KSIĘGA LUCYFERA - OŚWIECENIE
Rzymski bóg Lucyfer był tym, który niesie światło,
duszę powietrza, uosabiając oświecenie. W mitologii chrześcijańskiej
stał się synonimem zła; tylko tego można było oczekiwać od religii,
których samo istnienie opiera się na niejasnych definicjach
i fałszywych wartościach! Nadszedł jednak czas, aby wszystko
wyjaśnić. Należy przeciwdziałać obłudnemu moralizmowi i ukrytym
nieścisłościom. Większość opowieści i sztuk teatralnych ukazujących
oddawanie czci Diabłu, bez względu na to, jak są zabawne, musi być uznana
za przestarzałe absurdy, ponieważ takimi są faktycznie. Zostało
powiedziane, że "prawda uczyni człowieka wolnym". Prawda sama
w sobie jednak jeszcze nikogo nie wyzwoliła. Tylko ZWĄTPIENIE jest
w stanie spowodować wyzwolenie umysłu. Bez tego cudownego elementu
- zwątpienia - drzwi, przez które wydostaje się prawda, byłyby szczelnie
zamknięte, nienaruszone mimo usilnych starań tysiąca Lucyferów. Jakże
zrozumiałym staje się fakt, że Pismo święte nazywa władcę Piekła
"ojcem kłamstw" - wspaniały przykład odwrócenia charakteru
postaci. Jeżeli miałoby się uwierzyć w teologiczne oskarżenie, że
Diabeł reprezentuje kłamstwo, należałoby oczywiście wnioskować, ze TO ON,
A NIE BÓG USTANOWIŁ WSZYSTKIE DUCHOWE RELIGIE I NAPISAŁ
WSZYSTKIE ŚWIĘTE BIBLIE! Gdy jedna wątpliwość rodzi drugą, długo
pęczniejąca kłamstwem bańka grozi w końcu pęknięciem. Dla tych,
którzy już zwątpili w domniemane prawdy, książka ta jest
objawieniem. Wtedy powstanie Lucyfer. Nadszedł czas zwątpienia! Bańka
fałszu pęka, a ów dźwięk to grzmiący krzyk świata!
- POSZUKIWANY! - BÓG ŻYWY LUB
MARTWY
Bardzo typowym nieporozumieniem jest twierdzenie,
jakoby satanista nie wierzył w Boga. Koncept "Boga"
w człowieczej interpretacji tak bardzo się przez te wszystkie wieki
różnił, ze satanista po prostu przyjmuje taki, jaki mu najbardziej
odpowiada. To człowiek zawsze stwarzał swoich bogów, nie zaś oni jego.
Dla niektórych Bóg jest łaskawy, dla innych przerażający. Przez satanistę
"Bóg" - jakkolwiek by się go nazwało lub w ogóle
bezimienny - postrzegany jest jako równoważący czynnik natury, nie
zajmujący się ludzkim cierpieniem. Ta potężna siła, która przenika
i równoważy wszechświat, jest zbyt bezosobowa, aby zajmować się
szczęściem bądź niedolą stworzeń z krwi i kości na tej kulce
brudu, na której właśnie żyjemy.
Każdy, kto uważa Szatana za uosobienie zła, powinien
zastanowić się nad wszystkimi mężczyznami, kobietami, dziećmi
i zwierzętami, o których śmierci zadecydowała "wola
Boża". Oczywiście, że osoba rozpaczająca nad nieodwracalną stratą
swojego ukochanego zdecydowanie wolałby, aby dalej z nią pozostawał
zamiast spoczywać w Bogu! Duchowny obłudnie na to odpowie: "Mój
drogi, taka była wola Boska" lub "Mój synu, przebywa teraz
u Pana". Frazesy takie zawsze stanowiły wygodny sposób
wybaczenia Bogu lub wytłumaczenia jego okrucieństwa. Jeżeli Bóg sprawuje
nad wszystkim całkowitą kontrolę i jest tak łaskawy, za jakiego
uchodzi, to dlaczego pozwala, aby wszystkie te rzeczy miały miejsce? Zbyt
długo wierni znajdowali oparcie w swoich bibliach i kodeksach,
aby czemuś zaprzeczyć lub coś sobie potwierdzić, usprawiedliwić, wybaczyć
bądź zinterpretować.
Satanista zdaje sobie sprawę, że człowiek sam
odpowiada
za wszystko, i nie ma złudzeń, że ktoś martwi się o niego czy
o to, co dzieje się we wszechświecie. Nie będziemy już dłużej
siedzieć z założonymi rękami i nic nie robiąc przyjmować
"los" takim, jakim on jest, ponieważ zostało to powiedziane
w rozdziale takim a takim, w psalmie takim a takim
- i to już powinno wystarczyć! Satanista wie, że modlitwa nie
przynosi absolutnie nic dobrego - co więcej, zmniejsza szanse na
powodzenie, bowiem głęboko wierzący zbyt często w spokoju ducha
modli się tylko o coś, zamiast wziąć się do roboty i zrobić to
o wiele szybciej samemu!
Satanista wystrzega się takich słów jak
"nadzieja" i "modlitwa", gdyż oznaczają one
obawę. Jeśli mamy nadzieję i modlimy się, aby coś się zdarzyło, nie
postępujemy we właściwy sposób prowadzący do osiągnięcia celu. Satanista
zdając sobie sprawę, że cokolwiek otrzymuje, osiąga to w rezultacie
własnych starań, bierze los w swoje ręce zamiast modlić się do Boga,
aby ten zrobił to za niego. Pozytywne myślenie i pozytywne działanie
prowadzi do sukcesu.
Tak samo jak satanista nie modli się do Boga
o pomoc, nie modli się o przebaczenie za swoje złe czyny.
W innych religiach, gdy ktoś popełni coś złego, albo modli się do
Boga o przebaczenie, albo spowiada się ziemskiemu pośrednikowi
i prosi go, aby on modlił się do Boga o wybaczenie jego
grzechów. Satanista wie, że skoro modlitwa nie przynosi nic dobrego,
spowiadanie się innemu człowiekowi, niczym się odeń nie różniącemu, daje
jeszcze mniej, a w dodatku poniża.
Gdy satanista zrobi coś niewłaściwego, pozostaje
świadomy, ze popełnianie błędów jest dla człowieka czymś naturalnym -
i jeśli naprawdę żałuje tego, co zrobił, postara się więcej nie
powtórzyć tego samego błędu. Jeśli zaś nie żałuje tego, co uczynił,
a ponadto wie, że będzie dalej tak postępował, nie widzi żadnej
potrzeby spowiadania się i proszenia o wybaczenie. Lecz tak
właśnie się dzieje. Ludzie spowiadają się ze swoich grzechów po to, aby
oczyścić własne sumienie - i aby móc dalej swobodnie grzeszyć,
najczęściej popełniając ten sam grzech.
Istnieje tak wiele różnych interpretacji Boga,
w zwykłym sensie tego słowa, jak wiele jest różnych typów ludzi.
Wyobrażenia rozciągają się od wiary w Boga pojmowanego jako jakiś
dziwny rodzaj "uniwersalnego umysłu wszechświata" do wizji
antropomorficznego bóstwa z długa siwą brodą, w sandałach,
które śledzi wszelkie poczynania każdego stworzenia.
Nawet w obrębie danej religii subiektywne
wyobrażenia Boga różnią się od siebie zasadniczo. Niektóre religie
posuwają się tak daleko, że przyczepiają etykietę heretyka każdemu, kto
należy do innej sekty religijnej niż ich własna, pomimo że ogólne
założenia doktrynalne i wyobrażenia o pobożności mają prawie
takie same. Na przykład katolicy uważają, że protestanci skazani są na
potępienie z tego prostego powodu, że nie należą do Kościoła
katolickiego. Z tej samej przyczyny wiele odłamów wiary
chrześcijańskiej, jak Kościół ewangelicki czy grupy Kościołów
odrodzonych, wierzy, że katolicy są poganami ponieważ oddają cześć
wizerunkom (Chrystusa przedstawia się na nich w sposób najbardziej
zbliżony do psychologicznych wyobrażeń jego czcicieli,
a z drugiej strony chrześcijanie krytykują "pogan"
za oddawanie czci symbolom i posążkom). Żydzi z kolei zawsze
byli utożsamiani z Diabłem.
Chociaż we wszystkich religiach bóg jest zasadniczo
ten
sam, każdy uważa, że wybrane przez innych drogi prowadzą do potępienia,
a co więcej - wszyscy oni modlą się w intencji pozostałych!
Gardzą swoimi braćmi ścieżki prawej ręki, bowiem ich religie przypięły
sobie inne etykiety i muszą w jakiś sposób dać upust swoim
animozjom. Cóż może być lepszego od "modlitwy"! To niezwykle
cyniczny sposób powiedzenia: "Nienawidzę tego, w co
wierzysz" pod cienką przykrywką modlitwy za własnego wroga! Modlitwa
za własnego wroga służy jedynie podtrzymaniu gniewu, w dodatku
wyjątkowo podłego!
Jeżeli występuje tyle gwałtownych sprzeczności
dotyczących właściwego sposobu oddawania czci Bogu, to jak wiele musi być
różnych interpretacji Boga - i która jest właściwa?
Wszyscy wyznawcy "światłości
wiekuistej"
starają się przypodobać Bogu, aby po śmierci "perłowe wrota"
stanęły przed nimi otworem. Nawet jeśli człowiek nie przeżył swojego
życia w zgodzie z zasadami własnej wiary, może jeszcze
w ostatniej chwili wezwać duchownego do swego łoża śmierci, aby ten
udzielił mu rozgrzeszenia. Wówczas ksiądz lub pastor przybywa
pospiesznie, aby "uregulować sprawy" z Bogiem
i dopilnować czy paszport do Królestwa Niebieskiego jest
w porządku. (Jezydzi, sekta wyznawców Diabła - wychodzą
z innego założenia. Wierzą, że Bóg jest wszechmocny
i jednocześnie wszystko wybaczający. W związku z tym
zwracają się do Diabła, któremu również muszą oddawać cześć, ponieważ to
on właśnie kieruje ich życiem podczas pobytu tu na ziemi. Tak silnie
wierzą, że Bóg wybaczy im wszystkie grzechy przy ostatnim namaszczeniu,
ze nie odczuwają najmniejszej potrzeby liczenia się z opinią Boga
w ciągu całego swojego życia).
Wszystkie sprzeczności w chrześcijańskich
pismach
sprawiają, że wiele osób nie jest obecnie w stanie racjonalnie
zaakceptować chrześcijaństwa w formie dotąd praktykowanej. Bardzo
wielu zaczyna wątpić, w istnienie Boga, w przyjętym przez
chrześcijaństwo rozumieniu tego słowa. Zaczynają wiec nazywać samych
siebie "chrześcijańskimi ateistami". Faktem jest, że Biblia
chrześcijańska okazuje się gmatwaniną sprzeczności, ale cóż zawiera
w sobie więcej sprzeczności od określenia "chrześcijański
ateista"?
Jeżeli wybitni reprezentanci wyznania chrześcijańskiego
odrzucają minione interpretacje Boga, jak mogą oczekiwać, że ich wierni
będą stosować się do reguł zamierzchłej religijnej tradycji?
Przy całej tej debacie nad tym, czy Bóg jest żywy czy
martwy, nasuwa się wniosek, że jeśli faktycznie żyje, lepiej by dla niego
było, aby WYZDROWIAŁ!
BÓG, KTÓREGO BRONISZ, MOŻE BYĆ
TOBĄ SAMYM!
Wszystkie religie o charakterze duchowym są
wymysłem człowieka. Stworzył on cały system bogów, używając tego właśnie
swojego cielesnego mózgu. Tylko dlatego, że posiada on własne ego,
z czym nie może się pogodzić, musiał je eksterioryzować
i przyoblec w kształt jakiegoś wielkiego duchowego symbolu,
który nazwał "Bogiem".
Bóg może robić wszystkie zabronione człowiekowi
rzeczy
- takie jak zabijanie ludzi, czynienie cudów w celu zaspokajania
własnych zachcianek, sprawowanie władzy bez wyraźnych oznak
odpowiedzialności itd. Jeżeli człowiek potrzebuje i uznaje takiego
boga, w takim razie oddaje cześć istocie, którą wymyślili ludzie.
Tak wiec ODDAJE ON CZEŚĆ, POPRZEZ POŚREDNIKA, CZŁOWIEKOWI, KTÓRY TEGO
BOGA STWORZYŁ. Czy nie byłoby bardziej rozsądne, aby czcił on boga
stworzonego przez niego samego, odpowiadającego jego emocjonalnym
potrzebom - a przy tym najlepiej wyrażającego esencję cielesnego
i duchowego istnienia, którego mocą twórczą jest przede wszystkim
wymyślanie boga?
Jeżeli człowiekowi aż tak zależy na eksterioryzacji
swojej prawdziwej natury w formie "Boga", to dlaczego boi
się tego swojego prawdziwego ja, bojąc się "Boga" - dlaczego
wychwala swoją prawdziwą naturę, wychwalając "Boga" - dlaczego
pozostaje tak daleko od "Boga", ABY BRAĆ UDZIAŁ
W RYTUAŁACH I RELIGIJNYCH CEREMONIACH ODBYWAJĄCYCH SIĘ
W JEGO IMIENIU?
Człowiek potrzebuje rytuałów i dogmatów, ale
żadne
prawo nie mówi o tym, że uzewnętrzniony bóg potrzebny jest do brania
udziału w rytuałach i ceremoniach odprawianych w imię
boga! Czy nie mogłoby się zdarzyć, że gdy zniknie już przepaść pomiędzy
człowiekiem i jego "Bogiem", dostrzeże on wypełzającego
demona dumy - to żywe ucieleśnienie Lucyfera, które pojawiło się
w samym jego wnętrzu? Nie może on już dłużej postrzegać siebie
w dwóch postaciach, cielesnej i duchowej, ale zauważa, że łączą
się one ze sobą w jedno i ku swojej niezmiernej zgrozie
odkrywa, iż jest tylko tworem cielesnym - I ZAWSZE NIM BYŁ! Wtedy
albo śmiertelnie siebie nienawidzi, z każdym dniem coraz bardziej
- albo cieszy się z tego, że jest tym, czym jest!
Jeżeli nienawidzi siebie, poszukuje nowych, bardziej
zawiłych ścieżek do duchowego "oświecenia" w nadziei, że
może znowu uda mu się rozdzielić samego siebie w poszukiwaniu
silniejszych i bardziej uzewnętrznionych "bogów", aby
wysmagać swą biedną, żałosną skorupę. Jeżeli akceptuje samego siebie, ale
zdaje sobie sprawę, że rytuały i ceremonie są ważnym czynnikiem,
który stworzone przez niego religie wykorzystują w celu utrzymania
jego wiary w kłamstwo, wtedy jest to TA SAMA FORMA RYTUAŁU, która
utrzymuje go w wierze w prawdę - prymitywne, pogańskie
widowisko przydające jego świadomości swą własną majestatyczną
egzystencję dodatkowej substancji.
Cała religijna wiara w kłamstwa zniknie za
sprawą
zbliżenia się człowieka do samego siebie i oddalenia od
"Boga", a zbliżenia do "Diabła". Jeżeli to
właśnie wyraża diabeł, a człowiek przebywa i żyje w jego
świątyni, gdzie ścięgna Szatana poruszają jego mięśniami, wtedy albo
ucieka on od docinków i złośliwości cnotliwych, albo też trwa dumnie
w swoich ziemskich kryjówkach, manipulując pozbawionym rozumu
motłochem za pomocą swej szatańskiej mocy, dopóki nie nadejdzie dzień,
w; którym będzie mógł wyjść w chwale i ogłosić: "JESTEM
SATANISTĄ! POCHYLCIE CZOŁA, GDYŻ TO JA JESTEM NAJDOSKONALSZYM
UCIELEŚNIENIEM LUDZKIEGO ŻYCIA!"
NIEKTÓRE PRZYKŁADY NOWEJ ERY
SZATANA
Siedmioma grzechami głównymi w Kościele
katolickim
są: chciwość, pycha, zazdrość, gniew, nieumiarkowanie w jedzeniu
i piciu, nieczystość i lenistwo. Satanizm nakłania do
folgowania sobie w każdym z tych "grzechów", ponieważ
wszystkie one prowadzą do psychicznego, umysłowego i emocjonalnego
zadowolenia.
Satanista wie, że nie ma nic złego w tym, że jest
się chciwym, ponieważ oznacza to tylko, że chce on mieć więcej niż
obecnie posiada. Zazdrość oznacza spoglądanie z uznaniem na to, co
mają inni, i pragnienie posięścia podobnych rzeczy samemu. Zazdrość
i chciwość są siłami motywującymi ambicję - a bez ambicji
niewiele ważnych spraw można osiągnąć. Nieumiarkowanie w jedzeniu
jest po prostu jedzeniem więcej niż potrzeba, aby utrzymać się przy
życiu. Gdy przejadasz się aż do otyłości, kolejny grzech - pycha - skłoni
cię do starań o taki wygląd, dzięki któremu odzyskasz szacunek dla
siebie.
Każdy, kto kupuje sobie jakieś ubranie w innym
celu niż przykrycie swojego ciała i zabezpieczenie przed żywiołami,
popada w pychę. Sataniści często spotykają się z szydercami,
którzy utrzymują, że noszenie ozdób nie jest potrzebne. Należy jednak
udowodnić tym przeciwnikom ozdóbek, że spośród kilku rzeczy, jakie mają
na sobie, nie wszystkie służą tylko zapewnieniu im ciepła. Nie ma osoby
na świecie, która całkowicie wyzbyła się ozdób. Satanista udowadnia, że
każdy ornament na ciele tego, który nimi gardzi, dowodzi, że również on
popełnia grzech pychy. Bez względu na to, jak wygadany cynik próbuje
w swoich intelektualnych rozważaniach wykazać, że jest mu to obce,
wciąż nosi na sobie dowody pychy.
Niechęć do porannego wstawania oznacza dopuszczanie
się
grzechu lenistwa, a jeśli do tego leży się w łóżku
wystarczająco długo, istnieje możliwość popełnienia kolejnego grzechu -
pożądania. Posiadanie najbardziej emocjonującego pragnienia seksualnego
oznacza, że jest się winnym grzechu pożądania. W celu zapewnienia
utrzymania ludzkiego gatunku natura stworzyła pożądanie jako drugi
najsilniejszy instynkt, zaraz po instynkcie samozachowawczym. Zdając
sobie z tego sprawę, Kościół katolicki stworzył cudzołóstwo jako
"grzech pierworodny". W ten sposób utwierdza wszystkich
w przekonaniu, że nikt nie może uniknąć grzechu. Sam fakt naszego
istnienia to wynik grzech - grzechu pierworodnego!
Najsilniejszym instynktem wszystkich żywych istot jest
instynkt samozachowawczy, który doprowadza nas do ostatniego
z siedmiu grzechów głównych - gniewu. Czyż nie winniśmy uznawać, że
nasz instynkt samozachowawczy budzi się, gdy ktoś nas zrani, że wpadamy
w gniew, aby obronić się przed kolejnym atakiem? Satanista wyznaje
motto: "Jeżeli ktoś uderzy cię w policzek, trzaśnij
i jego!" Nie pozostawaj dłużnym za: wyrządzone ci zło. Bądź jak
lew na drodze - niebezpieczny nawet wówczas, gdybyś miał zostać
pokonany!
Ponieważ naturalne instynkty człowieka prowadzą go
do
grzechu, wszyscy ludzie są grzesznikami, wszyscy grzesznicy zaś idą do
piekła. Skoro każdy idzie do piekła, to znaczy, że spotkasz tam
wszystkich swoich przyjaciół. Niebo musi by zatem zamieszkane przez
jakieś raczej dziwne istoty, zabiegające o znalezienie się
w miejscu, gdzie będą przez całą wieczność brzdąkać na harfach.
"Czasy się zmieniły. Religijni przywódcy nie
głoszą już, że całe nasze naturalne życie jest grzechem. Nie uważamy już,
że seks to coś nieczystego - lub że duma z siebie przynosi wstyd -
lub że złem jest chęć posiadania rzeczy, jakie inni mają".
Oczywiście, że nie, czasy się zmieniły! "Jeżeli chcesz na to dowodu,
wystarczy popatrzeć, jak bardzo liberalne stały się Kościoły.
Z jakiego powodu praktykują wszystkie te rzeczy, które są zgodne
z twoimi własnymi wierzeniami".
Sataniści przez cały czas słyszą te i podobne
twierdzenia i z całego serca się z nimi zgadzają. ALE skoro
świat aż tak się zmienił, to w jakim celu trzymać się umierającej
wiary? Jeżeli wiele religii zaprzecza swoim własnym pismom, ponieważ są
przestarzałe, i hołduje filozofiom satanizmu, dlaczego nie nazwać
tego właściwym imieniem - satanizm? Z całą pewnością byłoby
w tym o wiele mniej hipokryzji.
W ostatnich latach podjęto próby humanizacji duchowej
koncepcji chrześcijaństwa. Przejawiało się to w najbardziej
oczywistych nie zaś jego aspektach duchowych. Msze, które niegdyś
celebrowano wyłącznie po łacinie, odprawiane są obecnie w językach
narodowych, co tylko przyczyniło się do łatwiejszego zrozumienia
wszystkich nonsensów, a jednocześnie pozbawiło ceremonię
ezoterycznego charakteru - logicznego skutku zasad dogmatu. O wiele
łatwiej wywoła emocjonalne reakcje za pomocą niezrozumiałych słów
i fraz, niż uczynić to za pośrednictwem twierdzeń, które nawet
najprostszy umysł zakwestionuje, gdy wypowie się je w zrozumiałym
dla niego języku.
Jeżeli księża i pastorzy mieliby użyć tych samych
środków co przed stu laty, aby zapełnić kościoły w czasach obecnych,
oskarżeni by zostali o herezje, nazwani diabłami, posądzeni
o zacofanie, a z całą pewnością bez wahania
ekskomunikowani.
Wierni lamentują: "Musimy dotrzymywać kroku
zmieniającym się czasom", zapominając, że z powodu czynników
ograniczających i głęboko zakorzenionych praw religii światłości
zmiany nigdy nie będą na tyle wystarczające, aby zaspokoić oczekiwania
człowieka.
Niegdyś religie zawsze wyrażały duchową naturę
człowieka, poświęcając bardzo niewiele uwagi jego cielesnym czy
przyziemnym potrzebom lub w ogóle zapominając o nich. Uważano,
że życie ziemskie jest tylko stanem przejściowym, a ciało jedynie
skorupą; przyjemności fizyczne są trywialne, a cierpienie winno być
istotnym przygotowaniem do "Królestwa Bożego". Jakżeż daleko
posunąć się można w hipokryzji, skoro "sprawiedliwi"
dokonują zmian w swojej religii dla dotrzymania kroku zmianom
ludzkiej natury! Jedyny sposób na to, aby chrześcijaństwo mogło
kiedykolwiek całkowicie służyć człowiekowi, stanowi przejście na satanizm
- i to już TERAZ.
Stało się konieczne, aby wyszła z ukrycia
NOWA
religia, oparta na naturalnych instynktach człowieka. Nadano jej już
imię. Brzmi ono satanizm. To ta właśnie siła, która potępiono za
wywołanie religijnej kontrowersji dotyczącej kontroli urodzin -
spowodowała niechętne przyjęcie do wiadomości, że istnieje coś takiego
jak akt seksualny dla przyjemności.
To właśnie "Diabeł" sprawił, że kobiety
pokazują swoje nogi aby podniecać mężczyzn - są to te same nogi, które
odsłaniają młode zakonnice chodzące w swoich krótkich habitach,
a ich widok został już społecznie zaakceptowany. Cóż za zachwycające
zjawisko. Czy nie jest możliwe, że wkrótce zobaczymy zakonnice topless,
pokazujące swoje zmysłowe ciała na konkursach piękności? Szatan cieszy
się i niezwykle by mu się to podobało - przecież wiele zakonnic to
bardzo ładne: dziewczyny o zgrabnych nogach.
W wielu kościołach w największych parafiach
gra
się najbardziej rytmiczną, zmysłową muzykę - inspirującą również,
satanizm. Mimo wszystko Diabeł zawsze najlepiej znał się na muzyce.
Kościelne pikniki, bez względu na to, co ciocia Marta
mówi o obfitym żniwie Pana, są niczym innym, jak dobrą wymówką dla
niedzielnego obżarstwa i każdy wie, że przy takich okazjach więcej
czasu spędza się w pobliskich krzakach niż na czytaniu Biblii.
Dodatkowym czynnikiem przynoszącym dochody
kościelnym
bazarom są powszechnie znane zabawy odpustowe - zwykły one oznaczać
święto hołdujące ciału; obecnie zabawy takie są dobre, ponieważ przynoszą
Kościołowi pieniądze, aby mógł on wygłaszać kazania przeciwko kuszeniu
przez Diabla! Będzie się mówiło, że te rzeczy są tylko pogańskimi
pomysłami i ceremoniami, które chrześcijaństwo jedynie zapożyczyło.
Prawda, ale poganie rozkoszowali się cielesnymi uciechami
i następnie byli za nie potępiani przez tych samych ludzi, którzy
obchodzili ich rytuały, nazywając je tylko inaczej.
Księża i pastorzy są zawsze na czele demonstracji
pokojowych, leżą też na torach kolejowych przed pociągami wiozącymi
sprzęt wojskowy z równie wielkim oddaniem, jak ich duchowni bracia
z tych samych seminariów, kapelani wojskowi błogosławiący kule,
bomby i żołnierzy. Ktoś gdzieś musiał popełnić jakiś błąd. Czyż nie
jest możliwe, że Szatan najbardziej nadaje się do wystąpienia jako
oskarżyciel? Oczywiście, tak też został nazwany!
Gdy szczeniak dorasta, staje się psem; gdy topi się
lód, nazywa się go wodą, gdy mija dwanaście miesięcy, bierzemy do ręki
nowy kalendarz z odpowiednio uszeregowanymi imionami; gdy magia
staje się naukowym faktem, zaczyna znajdować dla siebie miejsce
w medycynie, astronomii itd. Gdy jakaś nazwa przestaje już do czegoś
pasować, logika nakazuje zmienić ją na nową, bardziej pasującą do
przedmiotu. Dlaczego wiec nie robimy podobnej aktualizacji na polu
religijnym? Po co trwać przy nazywaniu religii tym samym mianem, skoro
jej doktryny nie przystają już do swoich pierwotnych wzorców? Lub jeśli
religia przez cały czas głosi to samo, ale jej zwolennicy nie praktykują
już właściwych dla niej nauk, to dlaczego wciąż określają siebie nazwa
odnoszącą się do wyznawców tej religii?
Jeżeli nie wierzysz w to, czego naucza cię twoja
religia, po co trwać przy wierze sprzecznej z twoimi odczuciami.
Nigdy nie głosowałbyś na osobę lub program, którym sam nie dowierzasz.
Czemu wiec oddajesz swój wyznaniowy głos na religię niezgodną
z twoimi przekonaniami? Nie masz prawa skarżyć się na sytuację
polityczną, ponieważ sam wybrałeś i poparłeś ludzi, którzy ją
stworzyli - dotyczy to również usuwania się w cień i zgadzania
się dla świętego spokoju z sąsiadami, którym taka sytuacja
odpowiada, tylko z tego powodu, że jesteś zbyt leniwy albo
tchórzliwy, aby powiedzieć, co naprawdę myślisz. Tak same sprawy się mają
z oddawaniem głosu na religię. Nawet jeżeli nie możesz być
agresywnie szczery w swoich opiniach z powodu niemiłych
konsekwencji ze strony szefów, miejscowych przywódców politycznych itp.,
możesz przynajmniej być szczery wobec samego siebie. W swoim
własnym, domowym zaciszu, w gronie bliskich przyjaciół musisz
wyznawać religię najbliższą TWOJEMU sercu.
"Satanizm opiera się na bardzo zdrowej
filozofii" - wyemancypowanej. "Ale po co nazywa ją satanizmem?
Dlaczego nie mogłaby się, na przykład, nazywać >>humanizmem<<
lub nawiązywać do jakiegoś czarnoksięskiego zgromadzenia, czegoś nieco
bardziej ezoterycznego - czegoś mniej rażącego". Istnieje co
najmniej jeden ku temu powód. Humanizm nie jest religią. To po prostu
styl życia bez ceremonii i dogmatów. Satanizm posiada zarówno
ceremonie, jak i dogmaty. Dogmaty, co zostanie później wyjaśnione,
są niezbędne.
Satanizm znacznie różni się od wszystkich innych tak
zwanych religii światłości, zgrupowań czarnoksięskich
i "białej" magii, jakie obecnie istnieją. Te sprawiedliwe
dla samych siebie i butne religie protestują, ze członkowie ich
wyznania używają siły magii tylko do altruistycznych celów. Sataniści
patrzą z pogardą na zgrupowania wyznawców "białej" magii,
ponieważ uważają, że altruizm na dłuższą metę jest grzechem. Brak chęci
zdobywania rzeczy dla siebie to coś przeciwnego naturze. Satanizm wyraża
formę kontrolowanego egoizmu. Nie znaczy to, że nigdy nie zrobisz nic dla
kogoś innego. Jeśli zrobisz przyjemność komuś, na kim ci zależy, to jego
szczęście da ci poczucie zadowolenia.
Satanizm opowiada się za zmodyfikowaną formą złotej
reguły. Nasza interpretacja tej zasady brzmi: "Postępuj wobec innych
tak, jak oni postępują wobec ciebie", ponieważ jeśli:
"Postępujesz wobec innych tak, jak chciałbyś, żeby oni postępowali
z tobą", a oni w zamian źle cię traktują, to dalsze
okazywanie im szczególnych względów byłoby wbrew ludzkiej naturze.
Powinieneś postępować z innymi tak, jak chciałbyś, żeby postępowali
z tobą, ale jeśli twoja uprzejmość nie spotyka się
z wzajemnością, powinno się ich traktować z całą surowością,
na jaką sobie zasłużyli.
Ugrupowania zajmujące się białą magią twierdzą, że
jeśli przeklniesz kogoś, obróci się to przeciwko tobie z potrójną
siłą, przekleństwo spadnie na twoją głowę lub w jakiś inny sposób
wróci do ciebie niczym bumerang. To jeszcze jeden element filozofii
opartej na poczuciu winy utrzymywany przez ugrupowania neopogańskie
i pseudochrześcijańskie. Białe wiedźmy chcą zgłębić czarnoksięstwo,
ale nie mogą wyzbyć się ciążącego na nich: stygmatu. Dlatego też nazywają
siebie białymi magami, opierając siedemdziesiąt pięć procent swojej
filozofii na banalnych i stereotypowych chrześcijańskich dogmatach.
Każdego; kto udaje, że interesuje się magią lub okultyzmem z innego
powodu niż chęci powiększenia własnej siły i możliwości, należy
uznać za najgorszego z możliwych hipokrytów. Satanista szanuje
chrześcijaństwo, przynajmniej za to, że jest konsekwentne w swojej
filozofii wszczepiania poczucia winy, ale nie może mieć nic innego prócz
pogardy dla ludzi, którzy próbują sprawiać wrażenie uwolnionych od winy
przez to, że wstępują do grup czarnoksięskich praktykując tę samą
w swoich założeniach filozofie co chrześcijaństwo.
Biała magia rzekomo wykorzystywana jest tylko
w dobrych i nieosobistych celach, a czarna magia - jak się
twierdzi - jedynie w celach "złych" i egoistycznych.
Satanizm nie widzi tu żadnej różnicy. Magia jest magią, niech się
z niej korzysta, aby pomagała albo przeszkadzała. Satanista, będąc
magiem, powinien posiadać zdolność decydowania o tym, co właściwe,
aby następnie stosować swoja moc i osiągnąć zamierzony cel.
W czasie ceremonii białej magii praktykujący ja stoją
w obrębie pentagramu, aby chronić się przed "złymi"
mocami, które wzywają do pomocy. Sataniście wydaje się to nieco dwulicowe
- wzywać do pomocy moce, a jednocześnie bronić się przed tymi samymi
potęgami, które przywołano. Satanista zdaje sobie sprawę, że tylko
poprzez wejście z nimi w całkowite przymierz może w pełni
i bez hipokryzji wykorzystać dla swoich potrzeb Moce Ciemności.
W trakcie satanistycznej magicznej ceremonii jej
uczestnicy NIE łącza rąk i nie bawią się w "kółko
graniaste", NIE palą różnokolorowych świec odpowiadających rozmaitym
życzeniom, NIE wykrzykują imion "Ojca, Syna i Ducha
Świętego" podczas rzekomego praktykowania czarnej sztuki, NIE proszą
o osobiste przewodnictwo "świętego" sprzyjające
rozwiązaniu ich problemów, NIE nurzają się w cuchnących olejach
w nadziei, że przyjdą pieniądze, NIE medytują w celu
dostąpienia "wielkiego duchowego przebudzenia", NIE recytują
długich zaklęć z imieniem Jezusa wtrącanym co kilka słów dla dobrego
brzmienia itd., itd., ad nauseam!
BOWIEM - NIE jest sposób praktykowania
satanistycznej
magii. Jeżeli nie potrafisz pozbyć się obłudnego oszukiwania samego
siebie, nigdy nie osiągniesz sukcesu jako magik, a tym bardziej jako
satanista.
Satanistyczna religia nie tylko podniosła monetę - ale
odwróciła ją zupełnie na drugą stronę. Z jakiego więc powodu miałaby
ona popierać zasady, do których stoi w zdecydowanej opozycji,
poprzez nazywanie się czymkolwiek innym niż mianem całkowicie związane
z przeciwnymi doktrynami, które tworzą całą satanistyczną filozofię?
Satanizm nie jest religią światłości; jest religią ciała, ziemskich
rozkoszy i zmysłów - tego wszystkiego, czym rządzi Szatan,
uosobienie Ścieżki Lewej Ręki.
Nie sposób uniknąć następnego pytania: "W
porządku, nie można tego nazwać humanizmem, ponieważ humanizm to nie
religia, ale dlaczego w ogóle mieć jakąś religię, skoro wszystko,
co się robi, przychodzi niejako zgodnie z naturą? Dlaczego prostu
nie robić tego?"
Współczesny człowiek przeszedł długą drogę,
rozczarowały go nonsensowne dogmaty minionych religii. Żyjemy obecnie
w oświeconych czasach. Psychiatria dokonała ogromnych postępów
w uświadomieniu człowiekowi jego prawdziwej osobowości. Żyjemy
w erze intelektualnej samowiedzy, jakiej nigdy nie widział
świat.
Wszystko to bardzo dobrze wygląda, ALE ów nowy stan
świadomości posiada jeden słaby punkt. Inną rzeczą jest rozumowe
zaakceptowanie czegoś, odmienną zaś jego emocjonalne zaakceptowania.
Istnieje pewna potrzeba, której psychiatria nie potrafi wyjaśnić -
wrodzona ludzka potrzeba przemawiania do uczuć poprzez dogmaty. Człowiek
potrzebuje ceremonii, rytuału, fantazji i magii. Psychiatria,
pomijając wszystko dobre, co zdołała uczynić, pozbawiła człowieka czaru
i fantazji, których dostarczały religie przeszłości.
Satanizm zdając sobie sprawę z bieżących potrzeb
człowieka, wypełnia ogromną, szarą pustkę pomiędzy religia
a psychiatrią. Filozofia satanistyczna łączy podstawowe zasady
i dobre, uczciwe wyrażanie emocji lub dogmatów. W dogmatach nie
ma nic złego pod warunkiem, że nie są oparte na pojęciach
i czynnościach pozostających w zupełnej niezgodzie
z ludzką naturą.
Za najszybszy sposób poruszania się pomiędzy dwoma
punktami uważa się drogę po linii prostej. Jeśli wszystkie narosłe winy
mogłyby obrócić się na korzyść, wyeliminowałoby to potrzebę
intelektualnego oczyszczenia psychiki i jej wysiłku uwolnienia się
od zahamowań. Satanizm to jedyna znana człowiekowi religia, która
akceptuje człowieka takim, jakim on jest, i bardziej skłania do
racjonalnego obracania złych rzeczy w dobre aniżeli do sięgania
wstecz, aby wyeliminować zł rzeczy.
Z tego też powodu, po intelektualnym rozpracowaniu
problemów za pomocą zdrowego rozsądku i zbliżeniu się do tego, czego
nauczyła nas psychiatria, jeśli wciąż nie możesz wyzwoli się emocjonalnie
od bezpodstawnego poczucia winy i nie czujesz się na siłach
wprowadzić swoich teorii w życie, powinieneś nauczyć się sprawiać,
aby twoja wina pracowała dla ciebie. Powinieneś działać zgodnie ze swoimi
naturalnymi instynktami, a jeśli i wówczas nie potrafisz robić
tego bez poczucia winy, znajdź rozkosz we własnej winie. Może to na pozór
prowadzić do sprzeczności z zasadą, ale pomyśl o tym, że
poczucie winy często pozwala dodać zmysłom smaku. Dorośli powinni brać
lekcje u swoich dzieci. Dzieci często znajdują ogromne zadowolenie
w robieniu rzeczy, których robić nie powinny.
Tak, czasy się zmieniły, ale człowiek nie. Podstawowe
zasady satanizmu istniały zawsze. Jedyną rzeczą nową jest formalne
zorganizowanie religii opartej na uniwersalnych cechach człowieka. Przez
całe wieki wspaniałe budowle z kamienia, betonu, zaprawy murarskiej
i stali poświęcane były ludzkiej wstrzemięźliwości. Już najwyższy
czas, aby istoty ludzkie zaprzestały walczyć ze sobą i poświeciły
swój czas budowaniu świątyń służących ludzkiemu zaspokojeniu.
Chociaż czasy się zmieniły i zawsze będą się
zmieniać, człowiek pozostał w zasadzie taki sam. Przez dwa tysiące
lat wyznaczał sobie pokutę za rzeczy, za które w ogóle nie powinien
poczuwać się do winy. Zmęczeni jesteśmy odmawianiem sobie przyjemności
życia, na jakie wszak zasłużyliśmy. Dzisiaj, jak zawsze, człowiek
potrzebuje zabawić się raz na jakiś czas zamiast czekać na nagrodę
w niebie. Dlaczego więc nie mieć religii opartej na zaspokojeniu?
Oczywiście zgadza się to ze zwierzęcą naturą. Już dłużej nie będziemy
trzęsącymi się w błaganiach słabeuszami przed obliczem bezlitosnego
"Boga", który nie troszczy się o to, czy żyjemy czy
umieramy. Jesteśmy pełnymi dla siebie szacunku, dumnymi ludźmi - jesteśmy
satanistami!
PIEKŁO, DIABEŁ, A TAKŻE - JAK
SPRZEDAĆ SWOJĄ DUSZĘ
Szatana bez wątpienia nazwać wypada najlepszym
przyjacielem Kościoła, jakiego kiedykolwiek ten posiadał, ponieważ przez
te wszystkie lata zapewniał mu zajęcie. Zbyt długo fałszywa doktryna
Piekła i Diabła pozwalała kwitnąć Kościołom katolickim
i protestanckim. Bez diabła, na którego zawsze wskazywali palcem,
religijni przywódcy prawości nie mieliby czym straszyć swoich wiernych.
Ostrzegają: "Szatan wiedzie na pokuszenie", "Szatan jest
księciem zła", "Szatan jest złośliwy, okrutny
i brutalny"; "Jeżeli ulegniesz diabelskim pokusom,
z całą pewnością będziesz skazany na wieczne potępienie
i smażyć się będziesz w Piekle".
Semantycznie słowo Szatan to:
"przeciwnik",
"sprzeciw" lub "oskarżyciel". Samo słowo
"diabeł" pochodzi od sanskryckiego devi, które znaczy
"bóg". Szatan uosabia sprzeciw wobec wszystkich religii, które
mają na celu sfrustrowanie człowieka i potępienie go za naturalne
instynkty. Przypisana mu została rola złego z tej prostej przyczyny,
że wyraża cielesne, ziemskie i doczesne aspekty życia.
Szatan, przywódca diabłów Zachodniego Świata był
początkowo aniołem, do którego obowiązku należało donoszenie Bogu
o ludzkich występkach. Dopiero w XIV wieku zaczęto przedstawiać
go jako złe bóstwo - na wpół człowieka, na wpół zwierzę z koźlimi
rogami i kopytami. Zanim chrześcijaństwo nadało mu imię Szatana,
Lucyfera itd., zmysłową częścią ludzkiej natury rządził bóg noszący wtedy
imię Dionizos lub Pan, przedstawiany przez Greków jako satyr lub faun.
Pan był początkowo "dobrym chłopem" - symbolizował płodność
i urodzaj.
Za każdym razem, gdy jakiś naród przechodzi pod
nową
formę rządów, bohaterowie przeszłości stają się osobami potępianymi. Tak
same sprawy się maja z religiami. Najwcześniejsi chrześcijanie
wierzyli, że pogańskie bóstwa były diabłami, a do posłużenia się
nimi należało stosować "czarną magię". Cuda dokonywane za
sprawą niebios nazywali "białą magią" i tworzyło to jedyne
między nimi rozróżnienie. Starzy bogowie nie umarli, ale strącono ich do
Piekła, gdzie zmienili się w diabły. Straszydło, chochlik lub
strach, którymi straszono dzieci - w języku angielskim - określenia
te pochodzą od słowiańskiego słowa "Bog", które znaczy
"bóg", podobnie jak sanskryckie Bhoga.
Wiele przyjemności, którym oddawano cześć przed
nadejściem chrześcijaństwa, zostało potępionych przez nową religię.
Potrzeba było jedynie niewielkiej zamiany, aby przeobrazić rogi
i rozszczepione kopyta Pana w jedno z najbardziej
przekonywujących wyobrażeń diabła! Atrybuty Pana zręcznie przekształcono
w karane potępieniem grzechy i w ten sposób cała metamorfoza
stała się kompletna.
Skojarzenie kozła z Diabłem można znaleźć
w Biblii chrześcijańskiej, gdzie najświętszy dzień w roku -
Dzień Pokuty - obchodzono w ten sposób, że poświęcano dwa kozły
"bez skazy" - jednego Panu, jednego Azazelowi. Kozła niosącego
na sobie grzechy ludzi wyprowadzano na pustynię, a tam był już
"kozłem ofiarnym". Tak wygląda geneza obrzędu związanego
z kozłem, wykorzystywanego do dziś w niektórych ceremoniach
w taki sam sposób, jak to czyniono w Egipcie, gdzie raz do roku
poświęcano to zwierzę Bogu.
Ludzkość posiada wiele diabłów, a ich
pochodzenie
jest rozmaite. Odprawianie satanistycznych rytuałów nie obejmuje
wywoływania demonów; praktykę tę stosują tylko ci, którzy obawiają się
wywoływanych przez siebie mocy.
Przypuszczalnie demony są złymi duchami
charakteryzującymi się tym, że prowadzą do zepsucia ludzi lub rzeczy,
których dotykają. Greckie słowo demon oznaczało ducha opiekuńczego lub
źródło inspiracji - dla pewności późniejsi teologowie stworzyli cały
legion tych zwiastunów natchnienia - wszyscy nikczemni.
Dowodem na tchórzostwo "magów" ścieżki
prawej
ręki jest praktyka odwoływania się do poszczególnego demona (który byłby
przypuszczalnie narzędziem diabła), aby spełnił rozkazy. Zakłada się, że
demona będącego sługą diabła łatwiej potrafimy kontrolować. Wiedza
okultystyczna twierdzi, że tylko najlepiej "zabezpieczony" lub
szaleńczo nieroztropny czarownik zdobyłby się na wywołanie samego
diabła.
Satanista nie wzywa potajemnie tych
"pomniejszych" diabłów, ale z podniesionym czołem
przywołuje tych, którzy tworzą tę piekielną armię - samych Diabłów!
Teologowie skatalogowali niektóre z imion
diabłów
w swoich listach demonów, jak można tego było oczekiwać, ale
poniższy spis zawiera imiona najskuteczniejsze w satanistycznych
rytuałach. Są to imiona i źródła pochodzenia wzywanych Bogów
i Bogiń, którzy zajmują znaczną część Królewskiego Pałacu
Piekła.
CZTEREJ PIEKIELNI
KSIĄŻĘTA
SZATAN - (hebrajskie) oponent, oskarżyciel, władca
ognia, piekło, południe
LUCYFER - (łacińskie) ten, który przyniósł światło,
oświecenie, powietrze, poranna gwiazda, wschód
BELIAL - (hebrajskie) ten, który nie ma pana,
niegodziwość świata, niezależność, północ
LEWIATAN - (hebrajskie) wąż z głębin, morze,
zachód
PIEKIELNE IMIONA
Abaddon - (hebrajskie) niszczyciel
Adramelech - diabeł samaryjski
Ahpuch - diabeł Majów
Amen - egipski bóg życia i płodności, z głową barana
Apollyon - grecki synonim Szatana, złośliwy chochlik
Aryman - diabeł mazdejski
Asmodeusz - hebrajski diabeł rozkoszy cielesnych i przepychu,
pierwotnie "istota osądzająca"
Astaroth- fenicka bogini pożądania, odpowiednik babilońskiej Isztar
Azazel - (hebrajskie) uczył ludzi wyrabiania broni i kosmetyków
Baalberith - kanaański bóg porozumienia, z którego później uczyniono
diabła
Bafomet - czczony przez templariuszy jako symbol Szatana
Balaam - hebrajski demon skąpstwa i chciwości
Bast - egipska bogini rozkoszy przedstawiana pod postaci kota
Beelzebub - (hebrajskie) Władca Much, określenie zapożyczone
z symboliki skarabeusza
Behemot - hebrajska personifikacja Szatana przedstawiana pod postacią
słonia
Beherit - syryjskie imię Szatana
Bil, - celtycki bóg Piekła
Chemosh - bóg ludu Moabitów, następnie diabeł
Cimeries - jeździ na czarnym koniu i włada Afryką
Coyote - demon Indian amerykańskich
Czort - rosyjskie imię Szatana, "czarny bóg"
Dagon - mściwy demon filistyński, władca mórz
Damballa - bóg-wąż czczony wśród wyznawców voodoo
Demogorgon - greckie imię diabła, które, według wierzenia, nie może być
znane śmiertelnikom.
Diabolos - (greckie) "spływający w dół"
Dracula - rumuńskie imię diabła
Emma-O - japoński władca Piekła
Eurynomos - grecki książę śmierci
Fenrir - syn Lokiego, przedstawiany pod postacią wilka
Gorge - skrót od Demorgorgon, greckiego imienia diabła
Haborym - hebrajski synonim Szatana
Hekate - grecka bogini świata podziemnego i czarów
Isztar - babilońska bogini płodności
Kali - (sanskryckie) córka Sziwy, wysoka kapłanka thugów
Lilith - hebrajska kobieta-demon, pierwsza żona Adama, która wprowadziła
go w arkana magii
Loki - diabeł w mitologii germańskiej
Mammon - aramejski bóg bogactwa i zysku
Mania - etruska bogini Piekła
Mantus - etruski bóg Piekła
Marduk - bóg miasta Babilon
Mastema - hebrajski synonim Szatana
Mefistofeles - (greckie) ten, który unika światła; patrz: Faust
Melek Taus - diabeł jezydów
Metztli - aztecka bogini nocy
Mictlan - aztecki bóg śmierci
Midgard - syn Lokiego, przedstawiany jako wąż
Milcolm - diabeł Ammonitów
Moloch - demon fenicki i kanaański
Mormo - (greckie) władca upiorów, partner Hekate
Naamah - hebrajska kobieta-demon uwodząca mężczyzn
Nergal - babiloński bóg Hadesu
Nihasa - diabeł Indian amerykańskich
Nija - polski bóg podziemnego świata
O-Yama - japońskie imię Szatana
Pan - grecki bóg pożądania, następnie wrzucony pomiędzy diabły
Pluton - grecki bóg podziemnego świata
Prozerpina - grecka królowa podziemnego świata
Pwcca - walijskie imię Szatana
Rimmon - demon syryjski czczony w Damaszku
Sabazios - pochodzenia frygijskiego utożsamiany z Dionizosem, kult
węża
Sachmet - egipska bogini zemsty
Saitan - henochiański równoznacznik Szatana
Sammael - (hebrajskie) "jad Boga"
Sammu - diabeł środkowoazjatycki
Sedit - diabeł Indian amerykańskich
Set - diabeł egipski
Shaitan - arabskie imię Szatana
Supay - bogini świata podziemnego Inków
Siwa - (sanskryckie) niszczyciel
Tamuz - sumeryjski bóg, któremu później przypisano diabelstwo
T'an-mo - chiński odpowiednik diabła, symbolizujący żądzę
i zawiść
Tezcatlipoca - aztecki bóg Piekła
Thot - egipski bóg magii
Tunrida - skandynawska kobieta-diabeł
Tyfon - grecka personifikacja Szatana
Yaotzin - aztecki bóg Piekła
Yen-lo-Wang - chiński władca Piekła
Diabły w dawnych religiach zawsze
przedstawiano
w zwierzęcej postaci, co dowodzi stałej potrzeby człowieka do
zaprzeczania, że on również jest zwierzęciem, ponieważ podobne praktyki
służyć miały podbudowaniu jego zubożałego ego.
Świnią gardzili Żydzi i Egipcjanie.
Symbolizowała
ona takich bogów, jak: Frey, Ozyrys, Adonis, Persefona, Attys
i Demetwr, a poświęcano ją Ozyrysowi oraz Księżycowi.
Z czasem jednak została zredukowana do poziomu diabła. Fenicjanie
czcili boga much, Baala, od którego pochodzi diabeł Beelzebub. Zarówno
Baal, jak i Beelzebub są identyczni z chrząszczem poswiętnikiem
lub skarabeuszem Egipcjan, który miał się odradzać podobnie jak mityczny
ptak feniks powstający z własnych popiołów. Starożytni Żydzi
wierzyli, wskutek kontaktu z Persami, że dwoma potężnymi siłami na
świecie są Ahura-Mazda, bóg ognia, świata, życia i dobra;
i Aryman, wąż, bóg ciemności, zniszczenia, śmierci i zła. Te
i mnóstwo innych przykładów nie tylko przedstawiają diabły człowieka
jako zwierzęta, ale również wykazują jego potrzebę wyrzekania się
niegdysiejszych zwierzęcych bogów sprowadzania ich do roli diabłów.
W okresie reformacji szesnastowieczny alchemik, doktor
Johann Faust, odkrył sposób przywoływania diabła - Mefistofelesa -
z Piekła i zawierania z nim paktu. Podpisał z nim
cyrograf własną krwią, oddając Mefistofelesowi swoją dusze w zamian
za młodość natychmiast też stał się młodym. Gdy nadeszła pora śmierci,
Faust udał się do swojego pokoju i został rozerwany na kawałki,
jakby wybuchło jego laboratorium. Historia ta jest wyrazem protestu
tamtych czasów przeciw nauce, chemii i magii.
Aby zostać satanistą, nie trzeba sprzedawać duszy
Diabłu lub zawierać paktu z Szatanem. Pogróżkę tę stosowali
chrześcijanie w celu terroryzowania ludzi - mieli nie odłączać się
od stada. Wygrażając palcami drżącymi głosami nauczali swoich wyznawców,
że jeśli poddadzą się pokusom Szatana i będą żyli według swoich
naturalnych upodobań, przyjdzie im zapłacić za grzeszne przyjemności
oddaniem duszy Szatanowi i cierpieniem w Piekle przez wieki.
Ludzi skłaniano do wiary, że czysta dusza stanowi przepustkę do życia
wiecznego.
Pobożni prorocy zawsze nauczali, że należy strzec się
Szatana. Ale co ze "strachem przed Bogiem"? Jeżeli Bóg jest tak
miłosierny, to dlaczego ludzie powinni się go obawiać. Czy mamy wierzyć,
że nie ma nikogo, do kogo mamy się zwrócić, aby uciec od strachu? Jeżeli
masz bać się Boga, to dlaczego nie być "szatanobojnym"
i mieć przynajmniej trochę radości, na którą nie pozwala lęk przed
Bogiem? Bez takiego wszechogarniającego strachu religijni przywódcy nie
mieliby nic, co pozwalałoby im sprawować władzę nad swoimi wiernymi.
Germańska bogini zmarłych i córka Lokiego
nosiła
imię Hel, pogańskie bóstwo męki i kary. Drugie "L" dodano
przy tworzeniu ksiąg Starego Testamentu. Prorocy, którzy napisali Biblię,
nie znali słowa "Hell" (Piekło); używali hebrajskiego Szeol
i greckiego Hades oznaczającego grób, jak również greckiego Tartaros
- nazwy siedziby upadłych aniołów, podziemnego świata (we wnętrzu ziemi),
a także Gehenna, którą była dolina w pobliżu Jerozolimy gdzie
rządził Moloch; wyrzucano tam i palono odpadki. Stąd właśnie wzięło
się to, że Kościół katolicki rozwinął pomysł piekielnego "ognia
i siarki".
Protestanckie i katolickie piekło jest miejscem
wiecznej kary; jednakże katolicy wierzą w istnienie
"Czyśćca", gdzie wszystkie dusze przebywają przez jakiś czas,
i "Otchłani", dokąd idą nie ochrzczone dusze. Buddyjskie
Piekło dzieli się na osiem części, z których siedem można być
odpokutować. Przedstawiany przez Kościół obraz Piekła to potworne miejsce
ognia i cierpienia; w Piekle Dantego, jak również
w wyobrażeniach ludów północnych uważano natomiast, że to rejon
zimna, rodzaj gigantycznej lodówki.
(Pomimo tych wszystkich gróźb wiecznego potępienia
i smażenia duszy chrześcijańscy misjonarze musieli spotykać się
z osobami, które nie tak łatwo chciały przełkną ich bezsensowną
gadaninę. Przyjemność i bó1, podobnie jak piękno, są bardzo
zindywidualizowane. Tak wiec gdy misjonarze zapędzili się na Alaskę,
gdzie straszyli tubylców potwornościami Piekła w postaci płonącego
jeziora ognia oczekującego grzeszników, Eskimosi ochoczo pytali:
"Jak można się tam dostać?").
Większość satanistów nie traktuje Szatana jako istoty
antropomorficznej z rozszczepionymi kopytami, z zakończonym
kolcem ogonem i rogami. On jedynie reprezentuje siły natury - moce
ciemności, które zostały tak nazwane, ponieważ żadna religia nie chciała
wyciągnąć ich z owych ciemności. Nauka również nie umiała dopasować
tych mocy do technicznej terminologii. To nie wykorzystany rezerwuar,
z którego niewielu może czerpać, ponieważ brakuje im zdolności
użycia narzędzia wcześniej nie uszkodzonego i oznakowania wszystkich
wprawiających machinę w ruch części. Jest to ta nieustanna potrzeba
analizowania, która powstrzymuje większość ludzi przed wykorzystaniem
tych wielu kluczy do nieznanego - które satanista woli nazywać
"Szatanem".
Szatan jako bóg, półbóg, osobisty zbawiciel lub jako
cokolwiek, czego imię chciałbyś mu nadać, wymyślony został przez twórców
wszystkich religii na świecie z jednego tylko powodu - aby
przewodzić tu na ziemi grzesznymi czynnościami i sytuacjom.
W konsekwencji wszystko wynikające z psychicznego
i duchowego zaspokojenia definiowane było jako "zło"-w ten
sposób gwarantując każdemu na całe życie nie usprawiedliwione poczucie
winy!
Jeśli więc nazwali nas "złem", złem
jesteśmy
-i co z tego! Nadszedł Wiek Szatana! Dlaczego więc nie wykorzystać
tego i ŻYĆ!
MIŁOŚĆ
I NIENAWIŚĆ
Satanizm reprezentuje przychylność dla tych, którzy
na
to zasługują, zamiast marnowania miłości na niewdzięczników!
Nie możesz kochać wszystkich, śmieszne nawet sądzić,
że możesz. Jeżeli kochasz wszystkich i wszystko - tracisz swoją
naturalną zdolność dokonywania selekcji, stając się marnym znawcą
charakterów i wartości. Jeżeli czegoś używa się zbyt swobodnie,
traci swoje prawdziwe znaczenie. Dlatego satanista wierzy, że powinieneś
kochać mocno i bez granic tych, którzy na to zasługują, ale nigdy
nie wolno ci nadstawiać drugiego policzka!
Miłość jest jedną z najsilniejszych ludzkich
emocji, drugą jest nienawiść. Zmuszenie się do odczuwania zbiorowej
miłości trzeba uznać za bardzo nienaturalne. Jeśli próbujesz kochać
wszystkich, mniejszym uczuciem darzysz tych, którzy zasługują na twoją
miłość. Z kolei tłamszona w sobie nienawiść może doprowadzić
do wielu psychicznych i emocjonalnych dolegliwości. Poprzez poznanie
sposobów rozładowania uczucia nienawiści w stosunku do tych, którzy
na to zasługują, oczyszczasz się z owych jadowitych emocji
i nie musisz wyładowywać swojej tłumionej nienawiści na tych,
których kochasz.
Nie było dotąd w historii świata żadnego
wielkiego
społecznego ruchu "miłości", który nie odpowiadałby za
wymordowanie niezliczonej ilości ludzi; musimy przyjąć, że dowodzi to
najlepiej, jak bardzo ich kochali! Każdy hipokryta, jaki kiedykolwiek
stąpał po ziemi, zawsze miał kieszenie wypełnione po brzegi miłością!
Każdy faryzeuszowski religijny autorytet twierdzi, że
kocha swoich wrogów, mimo że gdy ktoś wyrządzi mu krzywdę, pociesza się
myślą, iż "Bóg ich pokara". Zamiast przyznać wobec samego
siebie, że jest w stanie nienawidzić swoich wrogów i traktować
ich w sposób, na jaki zasługują, mówi: "W imię Pana,
pójdę" i "pomodlę się" za nich. Dlaczego mamy
upokarzać się i poniżać przez dokonywanie takich niewłaściwych
porównań?
Satanizm zawsze był traktowany jako synonim
okrucieństwa i brutalności. Stało się tak dlatego, że ludzie nie są
w stanie stanąć tworzą w twarz z prawdą - a prawda
wygląda tak, że nie wszystkie ludzkie istoty są łagodne i kochająe.
Skoro to właśnie satanista przyzanje, że zdolny jest zarówno do miłoścci,
jak i nienawiści, uważa się go za osobę pełną nienawiści. Tymczsem
żecz należałoby ują inaczej: ponieważ jest on zdolny do dawania upustu
swojej nienawiści za sprawą zrytualizowanej ekspresji, jest on
o wiele bardziej zdolny do miłości - do najgłębszego rodzju miłości.
Dzięki uczciwemu rozpoznaniu obu tych uczuć i opowiedzeniu się
i za odczuwaną przez niego miłością, i za nienawiścią, nie
występuje zjawisko mieszania ich obu. Nie posiadajac zdolności
doświadczania jednego z tych uczuć, nie możesz w pełni
doświadczyć drugiego.
SATANISTYCZNY SEKS
Wiele kontrowersji powstało wokół satanistycznych
poglądów na "wolną miłość". Zawsze uważano, że czynności
seksualne są najważniejszym elementem satanistycznej religii i że
chęć uczestniczenia w orgiach seksualnych stanowi podstawowy
i niezbędny warunek, by zostać satanistą. Nic innego nie mogłoby
bardziej mijać się z prawdą! W rzeczywistości oportuniści,
którzy nie wykazują większego zainteresowania satanizmem poza jego
seksualnymi aspektami, są niewątpliwie rozczarowani.
Satanizm popiera wolność seksualną, ale tylko w prawdziwym sensie
tego słowa. Wolna miłość w mniemaniu satanisty oznacza dokładnie
następującą sytuację: wolność to albo pozostawanie wiernym jednej osobie,
albo zaspakajanie swoich seksualnych żądz z tyloma osobami, ilu
rzeczywiście potrzebuje.
Satanizm nie skłania do uczestniczenia w orgiach
ani związkach pozamałżeńskich tych, dla których nie jest to zjawiskiem
naturalnym. Dla wielu osób bycie niewiernym wybranym przez siebie
partnerom stałoby się bardzo nienaturalne i szkodliwe. Innych
z kolei bardzo frustrowałoby pozostawanie w związku seksualnym
z jedną osobą. Każdy musi zdecydować, jaka forma aktywności
seksualnej będzie dla niego najlepsza i najbardziej odpowiadająca
jego indywidualnym potrzebom. Samooszukujące zmuszanie się do bycia
rozpustnym lub do posiadania partnerów seksualnych przed małżeństwem
tylko po to, aby dowieść innym (lub co gorzej samemu sobie) własnego
wyzwolenia z poczucia winy seksualnej jest równie niewłaściwe,
z satanistycznego punktu widzenia, jak brak zaspokojenia potrzeby
seksualnej spowodowany zakorzenionym poczuciem winy.
Wiele z osób stale zaabsorbowanych
demonstrowaniem
swojego wyzwolenia z poczucia winy seksualnej tkwi
w rzeczywistości w o wiele silniejszych więzach seksualnych niż
ci, którzy po prostu przyjmują seks jako naturalną część swojego życia
i nie robią wielkiego szumu wokół własnej wolności seksualnej. Na
przykład potwierdzonym faktem jest, że nimfomanki (dziewczyny lub
bohaterki marzeń każdego mężczyzny w większości tanich powieści
sensacyjnych) nie są seksualnie wolne - w rzeczywistości są oziębłe
i skaczą z mężczyzny na mężczyznę, ponieważ mają zbyt wiele
zahamowań, aby osiągnąć pełnię zadowolenia seksualnego.
Kolejnym nieporozumieniem jest założenie, że
zdolność
uczestniczenia w seksie grupowym dowodzi wyzwolenia seksualnego.
Wszystkie współczesne grupy wolnego seksu mają jedną wspólną cechę -
dezaprobatę wobec fetyszyzmu i dewiacji. W rzeczywistości
najbardziej wymuszone przykłady niefetyszystycznego seksualnego
zachowania ukrytego pod cienkim płaszczykiem "wolności" są tego
samego formatu. Każdy z uczestników orgii zdejmuje z siebie
wszystko, idąc za przykładem przywódcy, a następnie cudzołoży -
również za jego przykładem. Żaden z uczestników nie bierze pod uwagę
tego, że ich forma "wyzwolonego" seksu może być uważana za zbyt
sformalizowaną i infantylną przez osoby spoza grupy, które nie
stawiają znaku równości pomiędzy jednostajnością i wolnością.
Satanista zdaje sobie sprawę, że jeśli chce być
koneserem seksu (i naprawdę wolnym od poczucia winy seksualnej) nie
powinien znajdować się ani pod presją tak zwanych seksualnych
rewolucjonistów, ani pod presją pruderii społeczeństwa ogarniętego
poczuciem winy. Wszystkie te kluby wolnej miłości mijają się z ideą
wolności seksualnej. Jeżeli zachowanie seksualne nie będzie wyrażać
indywidualnych potrzeb (łącznie z osobistymi fetyszami), nie ma
absolutnie najmniejszego powodu, aby należeć do organizacji wolnego
seksu.
Satanizm toleruje wszystkie rodzaje zachowań
seksualnych, które należycie zaspokajają twoje indywidualne żądze -
możesz być heteroseksualny, homoseksualny, biseksualny lub nawet
aseksualny, jeżeli tak wybrałeś. Satanizm sankcjonuje również każdy
fetysz i dewiację, które wzbogacą twoje życie seksualne" dopóki
biorą w tym udział osoby, które same mają na to ochotę.
Rozprzestrzenianie się dewiacji i/lub fetyszyzmu
w naszym społeczeństwie wypacza wyobraźnię naiwnych seksualnie.
Więcej jest seksualnych wariantów niż nieoświecony osobnik może ogarnąć:
transwestytyzm, masochizm, urolagnia, ekshibicjonizm - aby wymienić tylko
niektóre z bardziej znanych. Każdy nosi w sobie jakąś formę
fetyszyzmu, ale ponieważ ludzie nie zdają sobie sprawy
z powszechności owego zjawiska w naszym społeczeństwie, czują
się zdeprawowani poddając się swoim "nienaturalnym"
skłonnościom.
Nawet aseksualni są dewiantami - poprzez swoją
aseksualność. O wiele bardziej nienormalny jest brak pożądania
seksualnego (jeżeli nie wynika on z choroby, wieku lub jakiegoś
innego powodu usprawiedliwiającego jego zanik) niż różnorodność życia
seksualnego. O ile jednak satanista przedkłada sublimację seksualną
nad jawną ekspresję seksualną, pozostaje to wyłącznie jego prywatną
sprawą. W wielu przypadkach sublimacji seksualnej (lub
aseksualności) każda próba seksualnego wyzwolenia się okazuje się
niszcząca dla jednostki aseksualnej.
***
1 Fetyszyzm jest nie tylko praktykowany przez istoty
ludzkie, ale również przez zwierzęta. Fetysz stanowi integralny czynnik
życia seksualnego zwierząt Zapach seksualny jest np. niezbędny niektórym
zwierzętom do pobudzenia seksualnego drugiego osobnika. Testy
laboratoryjne wykazały, że gdy zwierzę zostanie sztucznie pozbawione
odoru" traci swoją seksualną atrakcyjność dla pozostałych Człowiek
doświadcza tej stymulacji w taki sam sposób, chociaż bardzo często
będzie temu zaprzeczał
***
Osoby aseksualne podlegają stałej sublimacji seksualnej
przez swoją pracę lub hobby. Cała energia i zainteresowanie, które
normalnie poświęcono by aktywności seksualnej, znajdują upust
w innych rozrywkach lub wybranych zajęciach. Jeżeli ktoś preferuje
inne zainteresowania niż życie seksualne, stanowi to jego prawo
i nikt nie może potępiać go za to. Jednakże powinno się przynajmniej
zdawać sobie sprawę z faktu, że to jest sublimacja seksualna.
Z powodu braku możliwości zrealizowania się wiele
ukry
tych pożądań seksualnych nigdy nie wychodzi poza stany fantazji. Prowadzi
to do stresu, toteż wiele osób wymyśla niewykrywalne metody dawania
upustu swoim popędom. Tylko dlatego, że większość zachowań
fetyszystycznych nie jest wyraźnie zauważalna, seksualnie niewyrachowani
nie powinni oszukiwać samych siebie skłaniając się ku myśleniu, że takowe
nie istnieją. Poprzeć to można cytatami obrazującymi stosowanie
wymyślnych technik: męski transwestyta będzie zaspokajał własny fetyszyzm
nosząc damską bieliznę podczas codziennych zajęć; lub też
kobieta-masochistka może nosić gumowy pasek o kilka numerów za mały,
tak aby bez niczyjej wiedzy podczas całego dnia czerpać przyjemność
seksualną z racji odczuwania fetyszystycznej niewygody. Powyższe
przykłady są najbardziej typowe i o wiele łagodniejsze od tych,
jakie można by było przytoczyć.
Satanizm nakłania do każdej formy ekspresji seksualnej,
jaką uznasz za najlepszą, dopóki nie wyrządza się krzywdy innym.
Twierdzenie to wymaga uszczegółowienia, aby zapobiec niewłaściwej
interpretacji. Niewyrządzanie krzywdy innym nie dotyczy nieumyślnego
zranienia kogoś, kto może poczuć się urażony z powodu niezgadzania
się z twoimi poglądami na sprawy seksu lub wskutek jego niepokoju
o moralność seksualną. Powinieneś naturalnie unikać obrażania
innych, którzy wiele dla ciebie znaczą, np. pruderyjni przyjaciele
i krewni. Jeśli wszakże szczerze podejmu- jesz wysiłki, aby uniknąć
zranienia ich i mimo to przypadkowo dowiedzą się o czymś, nie
możesz być za to odpowiedzialnym i odczuwać z tego powodu winy
spowodowanej zarówno twoimi seksualnymi przekonaniami, jak i obawą
przed zranieniem ich właśnie tymi przekonaniami. Jeżeli stale obawiasz
się urażenia pruderyjnych osób swoim stosunkiem do seksu, nie ma sensu
próbować wyzwolić się z poczucia winy seksualnej. Żadnemu celowi nie
służy jednakże ostentacyjne okazywanie, jak bardzo jest się
wyzwolonym.
Za kolejny wyjątek od reguły uważać wypada
traktowanie
masochistów. Masochista ma przyjemność z tego, że jest raniony, tak
więc odbierając masochiście jego przyjemność doznawaną poprzez ból, rani
się go w ten sam sposób, w jaki rzeczywisty fizyczny ból rani
niemasochistę. Historia o naprawdę okrutnym sadyście najlepiej może
zilustrować zagadnienie. Masochista mówi do sadysty: "bij
mnie". Na co bezlitosny sadysta odpowiada: "NIE!" Jeżeli
ktoś chce być zraniony i w cierpieniu znajduje radość, to nie ma
powodu, aby nie postępował zgodnie ze swoimi zwyczajami.
Określenie "sadysta" w popularnym
tego
słowa znaczeniu opisuje osobę, która czerpie przyjemność
z jakiejkolwiek brutalności. W rzeczywistości prawdziwy sadysta
działa bardzo selektywnie. Dokładnie wybiera wśród szerokiego grona
odpowiednich ofiar i znajduje ogromną rozkosz w zaspokajaniu
pragnień tych, którzy cierpienie traktują jako źródło radości.
"Dobrze zorganizowany" sadysta jest epikurejczykiem
w wyborze tych, dla których przeznacza swoją energię! Jeżeli osobie
takiej wystarczy odwagi, aby przyznać się, że jest masochistą
i sprawia jej radość, gdy ją zniewalają i poniewierają nią,
prawdziwy sadysta będzie zadowolony z oddawania jej przysługi!
Pomijając wyżej wymienione wyjątki, satanista nigdy
celowo nie skrzywdziłby innych poprzez naruszenie czyich seksualnych
praw. Jeżeli próbujesz narzucić swoje pragnienia seksualne innym, którzy
nie przyjmują z przychylnością twoich zabiegów, gwałcisz tym samym
ich wolność seksualną. Dlatego też satanizm nie popiera gwałtu,
molestowania nieletnich, kontaktów seksualnych ze zwierzętami lub
jakiejkolwiek innej formy zachowania seksualnego, pociągającej za sobą
uczestnictwo tych, którzy nie mają na to ochoty lub z powodu swojej
niewinności bądź naiwności są zastraszani czy wprowadzani w błąd,
a w rezultacie robią pewne rzeczy wbrew swej woli.
Jeżeli obie zaangażowane strony są dojrzałe
i dorosłe, świadomie przyjmują pełną odpowiedzialność za swoje czyny
i z własnej woli biorą udział w danej formie seksualnej
ekspresji - nawet jeśli jest to ogólnie uznawane za tabu - nie ma powodu,
aby ganić takie osoby za ich seksualne inklinacje.
Jeżeli jesteś świadom wszystkich implikacj, dobrych
i złych stron, i jesteś pewien, że twoje czyny nie zranią
nikogo, kto tego sobie nie życzy lub nie zasługuje na wyrządzenie mu
krzywdy, nie masz powodów do powstrzymywania swoich seksualnych
upodobań.
Tak jak nie znajdziemy dwóch dokładnie takich samych
ludzi, kiedy porównamy ich wybór pożywienia lub możliwości konsumpcyjne,
tak też każdy ma inne seksualne smaki i apetyty. Żadna osoba ani
żadna społeczność nie dysponują wobec innych prawem ograniczania norm
seksualnych lub regulowania częstotliwości kontaktów seksualnych. Tylko
z indywidualnego punktu widzenia można ocenić, czy zachowanie
seksualne potraktować jako odpowiednie. Dlatego też to, co jednemu wydaje
się seksualnie właściwe i moralne, inny poczyta za frustrujące.
Sytuacja odwrotna również jest prawdziwa; ktoś może być bardzo aktywny
seksualnie, ale nieuczciwe z jego strony byłoby poniżanie osoby,
której seksualne możliwości są o wiele mniejsze, i narzucanie
jej swojego podejścia - przykładem mężczyzna o nienasyconych
seksualnych apetytach, którym nie mogą sprostać seksualne potrzeby jego
żony. Nieuczciwym należałoby nazwać oczekiwanie męża na entuzjastyczne
przyjęcie przez żonę zabiegów o jej względy; ale musi ona okazać
równie dużą rozwagę. W takich wypadkach, gdy nie odczuwa ona
wielkiego pożądania, może albo pasywnie (ale uprzejmie) przyjmować go
seksualnie, albo nie mieć pretensji, jeżeli wybierze on inny sposób
zaspokojenia swoich potrzeb - włącznie z praktykami
autoerotycznymi.
Idealny związek to taki, w którym ludzie są
w sobie głęboko zakochani, a ponadto wzajemnie dopasowani
seksualnie. ]ednakże związki doskonałe zdarzają się bardzo rzadko. Ważne
jest tutaj podkreślenie, że miłość duchowa i seksualna mogą - ale
nie muszą - iść ze sobą w parze. ]eżeli nawet pojawia się
dopasowanie seksualne, zazwyczaj jest ono ograniczone, zatem niektóre
pragnienia seksualne będą zaspokojone, ale nie wszystkie.
Nie ma większej seksualnej rozkoszy niż ta, którą się
czerpie ze związku z kimś, kogo się głęboko kocha, o ile
jesteście dobrze dopasowani seksualnie. Jeżeli nie jesteście do siebie
dopasowani pod tym względem, to jednak należy podkreślić, że nie oznacza
to braku miłości duchowej. Można - i często tak się dzieje -
egzystować bez jednej z owych postaci miłości. W rzeczywistości
często jeden z partnerów zwraca się w kierunku seksu poza jego
związkiem, ponieważbardzo kocha swoją drugą połowę i pragnie uniknąć
zrani.enia partnera lub narzucenia się mu. Głęboka duchowa miłość
wzbogacana jest miłością seksualną, występującą jako niewątpliwie
konieczny element każdego zadowalającego związku, ale z powodu
różnych seksualnych upodobań seks poza związkiem lub masturbacja niekiedy
stanowią konieczny dodatek.
Masturbację wielu uważa za seksualne tabu, wywołuje
ona
poczucie winy, z którym niełatwo można sobie poradzić. Temat ten
trzeba potraktować ze szczególnym naciskiem, ponieważ stanowi on
niezwykle istotny składnik wielu zakończonych sukce sem magicznych
poczynań.
Od czasu gdy judeochrześcijańska Biblia opisała grzech
Onana (Gen.38: 7-10), człowiek musiał liczyć się z wagą
i konsekwencjami "grzechu sobiestwa". Chociaż współcześni
seksuolodzy wyjaśnili, że grzech Onana to po prostu coitus interruptus,
niewłaściwa interpretacja teologiczna dokonała już przez wieki ogromnych
spustoszeń.
Pomijając rzeczywiste przestępstwa na tle seksualnym,
masturbacja jest jednym z najbardziej dezaprobowanych aktów
seksualnych. W ostatnim stuleciu napisano niezliczoną ilość tekstów
przedstawiających jej okropne konsekwencje. Praktycznie wszystkie
fizyczne i psychiczne schorzenia przypisywano złu masturbacji.
Bladość cery, krótki oddech, zapadnięta klatka piersiowa, nerwowość,
pryszcze i utrata apetytu to tylko kilka charakterystycznych objawów
wywołanych przez masturbację. Całkowite fizyczne i psychiczne
załamanie było pewne, jeśli ktoś nie zwracał uwagi na ostrzeżenia
w podręcznikach dla młodych mężczyzn.
Niesamowite opisy w takich tekstach można by
przyjmować niemal humorystycznie, gdyby nie przykry fakt, że mimo wielu
wysiłków współczesnych seksuologów, lekarzy, pisarzy itd. w celu
usunięcia stygmatu masturbacji tylko częściowo zdołali oni wymazać
głęboko zakorzenione poczucie winy spowodowane nonsensami zawartymi we
wspomnianych podręcznikach. Znaczny procent ludzi, zwłaszcza tych po
czterdziestce, nie potrafi pogodzić się emocjonalnie z faktem, że
masturbacja jest naturalna i zdrowa, nawet jeśli akceptują ją
intelektualnie, a oni z kolei przekazują swoją niechęć, nawet
podświadomie, własnym dzieciom.
Uważano, że można doprowadzić się do obłędu, jeśli
pomimo licznych upomnień trwa się w swoich autoerotycznych
praktykach. Ten niedorzeczny mit powstał na bazie raportów
o szerokim rozpowszechnieniu masturbacji wśród pensjonariuszy
instytucji dla umysłowo chorych. Wychodzono z założenia, że skoro
prawie wszyscy nieuleczalnie chorzy psychicznie onanizowali się, to
właśnie masturbacja doprowadziła ich do szaleństwa. Nikt nigdy nie
próbował zastanowić się nad tym, że brak seksualnych partnerów płci
przeciwnej i brak hamulców, charakterystyczny dla skrajnego
obłąkania, były rzeczywistymi powodami praktyk masturbacyjnych
szaleńców.
Wielu ludzi wolałoby, żeby ich partnerzy raczej
poszukali sobie kogoś na boku, nie zaś uprawiali samogwałt; przyczyny
biorą się z ich własnego poczucia winy, niechęci partnerów do
zaangażowania innych w masturbację lub z powodu obawy przed
niechęcią samych partnerów - chociaż w zadziwiającej liczbie
wypadków zamiast tego powstaje obawa, że partner może mieć przygody
seksualne na boku - chociaż rzadko się to przyznaje.
Jeżeli bodziec jest dostarczony przez wyobrażanie
sobie, że robi to partner ze wspólnego związku, należy tę sprawę jasno
omówić, a obie strony skorzystają z tych praktyk. ]ednakże
jeśli zakaz masturbacji wynika tylko z powodu poczucia winy ze
strony jednego lub obojga partnerów, powinni podjąć wszelkie wysiłki, aby
pozbyć się tego poczucia winy - lub wykorzystać je. Można by było ocalić
wiele związków, gdyby pozostające w nich osoby nie odczuwały winy
z powodu dokonywania naturalnych aktów masturbacji.
Masturbację uznaje się za zło, ponieważ wynika
z niej przy jemność płynąca ze świadomego pieszczenia
"zakazanych" obszarów ciała za pomocą własnej ręki. Uczucie
winy towarzyszące większości aktów seksualnych może ulec złagodzeniu
przez odwołanie się do przyjętego twierdzenia, że twoje seksualne
rozkosze są niezbędne do spłodzenia potomstwa - choć uważnie śledzisz
kalendarz dla oznaczenia "bezpiecznych" dni. Nie możesz jednak
zjednać sobie zwolenników tego wywodu, jeśli angażujesz się
w praktyki masturbacyjne.
Bez względu na to, co powiedziano ci na temat
"niepokalanego poczęcia" - nawet jeśli ślepa wiara pozwala ci
przełknąć tę bzdurę - wiesz całkiem dobrze, że o ile chcesz zrobić
dziecko, musi nastąpić kontakt seksualny z osobą płci przeciwnej!
Skoro czujesz się winny z powodu "grzechu pierworodnego",
będziesz z całą pewnością miał jeszcze większe poczucie winy
z powodu uprawiania seksu tylko w celu samozaspokojenia, bez
zamiaru płodzenia dzieci.
Satanista doskonale zdaje sobie sprawę, dlaczego
religijni przy wódcy głoszą, że masturbacja jest grzechem. Ludzie będą
to robić, podobnie jak wszystkie naturalne czynności, bez względu na
surowość udzielanych im reprymend. Wytwarzanie poczucia winy jest ważną
przykrywką ich przebiegle skonstruowanego schematu mającego na celu
zmuszanie ludzi do pokutowania za "grzechy" poprzez płacenie
na rzecz świątyń wstrzemięźliwości!
Nawet gdy ktoś nie walczy już z ciężarem
narzuconego przez religię poczucia winy (lub wydaje mu się, że tak jest),
współczesny człowiek wciąż odczuwa wstyd oddając się swoim onanistycznym
żądzom. Mężczyzna może czuć się pozbawiony swojej męskości, jeżeli
bardziej zaspokaja się autoerotycznie niż współzawodniczy w grze
uwodzenia kobiety. Kobieta może sama zaspokajać się seksualnie, ale
poprzez sport uwodzenia dąży do wynagrodzeni.a swojego ego. Ani typ
casanovo-podobny, ani okaz sztampowo demonicznej uwodzicielki nie będzie
czuć się stosownie do swoich aspiracji, o ile ich seksualne
zaspokojenie "zredukowane" zostanie do masturbacji; w obu
wypadkach osoby te wolałyby nawet niezbyt odpowiadającego im partnera.
Z satanistycznego punktu widzenia o wiele lepiej uciec się do
pełnej fantazji zamiast uczestniczyć w nie przynoszącym zadowolenia
doświadczeniu z inną osobą. W przypadku masturbacji sprawujesz
całkowitą kontrolę nad sytuacją.
Niepodważalny fakt, że masturbacja stanowi całkowicie
nor malną i zdrową praktykę, ilustruje to, że uprawiana jest przez
wszystkich członków królestwa zwierząt. Ludzkie dzieci również postępują
zgodnie ze swymi instynktownymi masturbacyjnymi. pod warunkiem, że nie
zostały skarcone przez obupragnieniami rzonych rodziców, których za to
samo skrzyczeli ich rodzice i tak dalej w głąb historii.
Jest to przykre, ale prawdziwe, że seksualne
uprzedzenia ro dziców będą niezmiennie przechodzić na ich dzieci. Chcąc
uchronić nasze dzieci przed zgubnym przeznaczeniem seksualnego
ukierunkowania naszych rodziców, dziadków i najprawdopodobniej nas
samych, musimy pokazać, czym naprawdę jest wypaczony moralny kod
przeszłości - pragmatycznie zorganizowanym zbiorem zasad, które
w razie surowego ich przestrzegania prowadzą do naszego zniszczenia!
]eżeli nie wyzwolimy się ze śmiesznych seksualnych standardów
obowiązujących w naszym obecnym społeczeństwie, włącznie z tak
zwaną rewolucją seksualną, neurozy spowodowane tymi duszącymi normami
będą trwały nadal. Trzymanie się racjonalnej i humanistycznej nowej
moralności satanizmu może zapewnić rozwój takiego społeczeństwa,
w którym nasze dzieci będą mogły dorastać w zdrowiu i bez
niszczących moralnie obciążeń naszego obecnego, chorego społeczeństwa -
i spowoduje to.
NIE WSZYSTKIE WAMPIRY PIJĄ
KREW!
Satanizm reprezentuje odpowiedzialność
w stosunku
do odpowiedzialnych zamiast troski o psychicznych wampirów.
Wielu ludzi, którzy stąpają po ziemi, praktykuje piękną
sztukę sprawiania, aby inni bez powodu czuli się odpowiedzialni lub nawet
zobowiązani wobec nich. Satanizm widzi te pijawki we właściwym świetle.
Psychiczne wampiry są osobnikami, które wyciągają z innych ich
życiową energię. Osobę tego typu spotkać można niemal na każdej ulicy.
Nie spełniają one żadnych pożytecznych zadań w naszym życiu
i nie są ani obiektami miłości, ani prawdziwymi przyjaciółmi. Co
więcej, czujemy się odpowiedzialni wobec psychicznego wampira, nie zdając
sobie sprawy, dlaczego tak jest.
Jeżeli uważasz, że możesz stać się ofiarą takiego
osobnika, istnieje kilka prostych sposobów, które pozwolą ci zdać sobie
z tego sprawę. Czy istnieje osoba, do której często dzwonisz lub
przychodzisz, mimo że naprawdę nie życzysz sobie tego, ponieważ wiesz,
że będziesz czuł się winnym, jeśli tego nie zechcesz? A może jest
taka osoba, której stale wyświadczasz przysługi, chociaż nigdy
bezpośrednio cię o to nie prosi, a daje ci tylko do
zrozumienia? Często psychiczny wampir posłuży się psychologią na opak,
mówiąc: "Och, nie mógłbym cię o to prosić" - a ty,
z kolei, nalegasz, aby to zrobić. Psychiczny wampir nigdy nie będzie
od ciebie niczego wymagał. Byłby to przejaw jego nadmiernej pewności
siebie. Po prostu pozwoli, aby jego życzenia dotarły do ciebie
w subtelny sposób, tak aby uchronić się przed braniem go za
pasożyta. On "nigdy nie myślałby nawet o narzucaniu się"
i zawsze jest zadowolony chętnie przyjmując swój los, bez
najmniejszej otwarcie wyrażonej skargi!
Grzechy psychicznych wampirów nie wynikają
z daiałania, lecz z zaniechania. To, czego nie mówią,
a nie to, co mówią, sprawia, że czujesz się wobec nich zobowiązany.
Są zbyt przebiegłe, aby otwarcie wyrażać swoje życzenia wobec ciebie,
ponieważ wiedzą, że mogłoby cię to urazić i miałbyś wyraźny
i słuszny powód odmowy.
Znaczny procent tych ludzi posiada specjalne
"atrybuty", które sprawiają, że łatwiej i z lepszym
skutkiem znajdują oni oparcie w tobie. Wiele psychicznych wampirów
jest kalekami (lub takich udają) albo są "umysłowo lub emocjonalnie
upośledzeni". Inni mogą udawać niewiedzę lub niekompetencję, abyś
ty z litości - lub co częstsze - w wyniku irytacji zrobił coś
dla nich.
Tradycyjny sposób wygnania demona lub żywiołu
polega
na odkryciu jego natury i odprawieniu egzorcyzmów. Rozpoznanie tych
współcześnie istniejących demonów i ich metod działania okazuje się
jedynym antidotum na ich niszczący wpływ na ciebie.
Wielu ludzi akceptuje te pasywnie złośliwe indywidua
tylko dlatego, że nikt im wyraźnie nie wytknął podstępnych forteli,
jakich używają. Po prostu uznają te "biedne duszyczki" za osoby
mające mniej szczęścia niż oni sami i czują się zobowiązani pomóc
im tak, jak tylko potrafią. Jest to błędne poczucie odpowiedzialności
(lub nieusprawiedliwione poczucie winy), dobra pożywka dla
"altruizmu", na którym żerują te pasożyty! Wampir psychiczny
ma zdolność istnienia, ponieważ sprytnie wybiera na swoje ofiary ludzi
uczynnych i odpowiedzialnych - ludzi niezwykle oddanych swoim
"moralnym obowiązkom".
Niekiedy możemy być wyzyskiwani zarówno przez
grupy
ludzi, jak i przez pojedynczych osobników. Każda organizacja
zajmująca się zbieraniem funduszy, dla przykładu: fundacja dobroczynna,
rada gminy, organizacja religijna lub bractwo itd., skrupulatnie wybiera
osobę biegłą w wywoływaniu u innych poczucia winy na swojego
prezesa, aby nakłaniał nas do otwierania najpierw serc, a następnie
portfeli przed nim - przyjmującym akt "dobrej woli" - nigdy nie
wspominając, że w wielu wypadkach owi osobnicy nie poświęcają
bezinteresownie swojego czasu, ale wyciągają niezłą pensję za swe
"szlachetne czyny" Są mistrzami w graniu na sympatii
i względach ludzi odpowiedzialnych. Jak często widzimy małe dzieci
wysyłane przez tych obłudnych Faginów w celu bezbolesnego
wyciągnięcia datków od uprzejmych. Któż mógłby oprzeć się niewinnemu
czarowi dziecka?
Bywają, oczywiście, i tacy, którzy są
nieszczęśliwi, jeżeli nie dają czegoś, ale wielu z nas nie pasuje
do tej kategorii. Niestety, często jesteśmy zmuszani do robienia rzeczy,
których - jak uważamy - nie powinno się od nas wymagać. Rozsądnie
myślącemu człowiekowi niezwykle trudno odróżnić dobrowolną dobroczynność
od wymuszonej. Chce on robić to, co jest właściwe i sprawiedliwe,
kłopot zaś sprawia mu próba podjęcia decyzji, komu powinien pomóc
i do jakiego stopnia można od niego oczekiwać wsparcia mieszczącego
się w granicach rozsądku.
Każdy musi zadecydować za siebie, jakie ma obowiązki
wobec przyjaciół, rodziny i społeczności. Przed poświęceniem swojego
czasu i pieniędzy ludziom, którzy nie należą do jego najbliższej
rodziny lub grona bliskich przyjaciół, musi podjąć decyzję, na co jest
w stanie sobie pozwolić bez uszczerbku dla najbliższych. Biorąc te
rzeczy pod uwagę musi być pewien, że włączył siebie do grona osób, które
najwięcej dla niego znaczą. Powinien uważnie ocenić zasadność życzenia
i osobowość lub motywy osoby proszącej o jego spełnienie.
Niezwykle trudno nauczyć się powiedzieć
"nie", gdy przez całe życie mówiło się "tak". Ale
skoro nie chce się stale być wykorzystywanym, należy nauczyć się mówić
"nie" w uzasadnionych wypadkach. Jeśli pozwolisz im,
psychiczne wampiry będą stopniowo infiltrować twe codzienne życie, dopóki
nie pozbawią cię resztki twojej prywatności - i twoje stałe uczucie
troski o nich wyruguje całą twoją ambicję.
Psychiczny wampir będzie zawsze wybierał osobę, która
jest względnie zadowolona z życia i usatysfakcjonowana nim -
osobę szczęśliwą w małżeństwie, znajdującą przyjemność w swojej
pracy i ogólnie dobrze dopasowaną do otaczającego świata - na niej
właśnie żeruje. Sam fakt, że wampir psychiczny wybiera do wykorzystywania
osoby szczęśliwe, dowodzi, że brakuje mu tych rzeczy, jakie posiada jego
ofiara. Zrobi on wszystko, co tylko będzie mógł, aby wywołać konflikt
i stworzyć dysharmonię pomiędzy swoją ofiarą a bliskimi jej
ludźmi.
Dlatego też strzeż się każdego, kto sprawia wrażenie,
iż nie posiada prawdziwych przyjaciół i nie ma żadnego wyraźnego
zainteresowania w życiu (oprócz zainteresowania tobą). Zwykle będzie
ci mówił, że jest bardzo wybredny w doborze przyjaciół lub nie
zaprzyjaźnia się łatwo z powodu wysokich kryteriów, jakie stawia
swoim towarzyszom. (Aby zdobyć i utrzymać przyjaciół, należy chcieć
coś dać z siebie - a do tego psychiczny wampir nie jest
zdolny). Ale będzie on próbował jak najszybciej uświadomić ci, że ty
spełniasz wszystkie wymagania i stanowisz prawdziwy i znakomity
wyjątek wśród ludzi - ty jesteś jedną z nielicznych osób
zasługujących na jego przyjaźń.
Abyś nie mylił szalonej miłości (którą trzeba uważać
za bardzo egoistyczną) z psychicznym wampiryzmem, ogromna różnica
pomiędzy obiema tymi rzeczami musi zostać wyjaśniona. Jedyny sposób
ustalenia, czy jesteś wyzyskiwany przez wampira, polega na dokonaniu
bilansu: co dostajesz w zamian za to, co dla kogoś robisz.
Możesz niekiedy stać się rozdrażniony z powodu
obowiązków nałożonych na ciebie przez osobę ukochaną, bliskiego
przyjaciela lub nawet przez szefa. Ale zanim określisz kogoś jako
psychicznego wampira, musisz zadać sobie pytanie: "Co dostaję
w zamian?" Jeśli twój partner lub kochanka nalegają, abyś
często do nich dzwonił, ale ty również wymagasz od nich rozliczenia się
z czasu spędzonego bez ciebie, powinieneś zdać sobie sprawę, że ma
tu miejsce sytuacja polegająca na braniu i dawaniu. Lub jeśli
przyjaciel ma zwyczaj proszenia cię o pomoc w nieodpowiednim
momencie, ale ty również możesz na nim polegać, że twoje potrzeby
potraktuje bezwzględnie priorytetowo, musisz traktować to jako uczciwy
układ. Jeżeli twój szef poprosi cię o zrobienie czegoś więcej, niż
normalnie się od ciebie oczekuje na twoim stanowisku, ale przymknie oko
na sporadyczne spóźnienie lub da ci wolny dzień, gdy będziesz tego
potrzebować, z całą pewnością nie masz powodu do skarżenia się
i uważania, że jesteś wykorzystywany.
Podlegasz jednak wykorzystywaniu, o ile ciągle
cię
wzywają lub stale oczekuje od ciebie jakiejś przysługi ten, kto zawsze
ma inne "naglące obowiązki", kiedy tylko ty czegoś od niego
potrzebujesz.
Wiele psychicznych wampirów będzie obdarowywało
cię
rzeczami materialnymi zamierzając sprawić, abyś czuł się w zamian
zobowiązany wobec nich i w ten sposób z nimi związany. Różnica
pomiędzy ich dawaniem a twoim polega na tym, że twój sposób
odpłacania się przyjmuje formę niematerialną. Chcą, abyś czuł się wobec
nich zobowiązany i będą bardzo rozczarowani lub nawet obrażeni,
jeśli spróbujesz odwzajemnić się im przedmiotami materialnymi.
W ostateczności "zaprzedasz im swoją duszę" i będzie
ci się stale przypominać o twoich obowiązkach nie przypominając ci
o tym - ulubiona metoda.
Dla prawdziwego satanisty jedyną metodą obchodzenia
się
z psychicznym wampirem jest "udawanie głupiego"
i zachowywanie się tak, jak gdyby było się autentycznym altruistą
i naprawdę nie oczekiwało niczego w zamian. Daj im lekcję,
przyjmij uprzejmie wszystko, co ci dadzą, dziękując im wystarczająco
głośno, by wszyscy o tym usłyszeli, i spokojnie odejdź!
W ten sposób okazujesz się zwycięzcą. Cóż mogą wtedy rzec?
A kiedy, co nieuniknione, będą od ciebie oczekiwać, abyś odwdzięczył
się za ich "hojność" (i to jest najtrudniejsze), powiedz
"NIE" - ale znów uprzejmie! Gdy odczują, że wyzwalasz się
z ich uścisków, mogą się zdarzyć dwie rzeczy. Pierwsza - że będą
zachowywać się jak "skruszeni" w nadziei, że twoje dawne
poczucie obowiązku i sympatia powrócą, a kiedy (jeśli
w ogóle) to nie nastąpi, pokażą swoje prawdziwe oblicze, stając się
gniewnymi i mściwymi.
Jak już sprawisz, że posuną się aż tak daleko, TY
możesz za grać rolę strony pokrzywdzonej. Mimo wszystko nie uczyniłeś nic
złego - to tobie przypadły "wymuszone obowiązki", gdy byłeś
potrzebny owym potworom, skoro zaś niczego nie można było oczekiwać
w zamian za ich prezenty, nie powinny powstać żadne głębokie
urazy.
Ogólnie mówiąc, psychiczny wampir zda sobie sprawę,
że
jego metody zostały odkryte i zaprzestanie dalszych nacisków. Nie
będzie już więcej tracił na ciebie czasu i skieruje swoje kroki ku
kolejnej niczego się nie spodziewającej ofierze.
Zdarzają się jednak takie sytuacje, że psychiczny
wampir nie poluzuje swoich więzów tak łatwo i zrobi wszystko, co
możliwe, aby ci dokuczyć. Mają na to mnóstwo czasu, bowiem gdy zostaną
odrzuceni, zaniedbują wszystkie inne rzeczy (bez względu na to, jak
niewiele ich im pozostało), aby poświęcić każdy wolny moment na
planowanie zemsty, do której, jak uważają, mają słuszne prawo.
Z tego powodu najlepiej w ogóle unikać kontaktów z tego
typu ludźmi. Ich "schlebianie" ci i poleganie na tobie
może początkowo mile łechtać próżność, a ich dary materialne są
bardzo atrakcyjne, ale w ostateczności zauważysz, że płacisz za nie
z dużą nawiązką.
Nie trać swojego czasu dla ludzi, którzy w końcu
doprowadzą do twojego zniszczenia, zamiast tego skoncentruj się na tych,
którzy docenią twoją odpowiedzialność wobec nich i podobnie poczują
się odpowiedzialni za ciebie.
A jeśli ty jesteś psychicznym wampirem - uważaj!
Strzeż
się satanisty - jest on gotów i chętny z radością wbić ci
przysłowiowy kołek w serce!
ZASPOKOJENIE... NIE
PRZYMUS
NAJWYŻSZYM POZIOMEM LUDZKIEGO
ROZWOJU JEST ŚWIADOMOŚĆ
CIAŁA! Satanizm zachęca swoich wyznawców do oddawania się naturalnym
pożądaniom. Tylko robiąc to możesz być osobą w pełni zadowoloną,
pozbawioną frustracji, które mogą stać się szkodliwe dla ciebie
i innych wokół. Dlatego najprostszy opis wiary satanistycznej to:
ZASPOKOJENIE ZAMIAST WSTRZEMIĘŹLIWOŚCI. Ludzie często mylą przymus
z zaspokojeniem, ale istnieje pomiędzy nimi ogromna różnica. Przymus
nigdy nie jest tworzony przez zaspokojenie, lecz przez niemożność jego
osiągnięcia. Sprawienie, że coś jest tabu, służy tylko zintensyfikowaniu
pożądania. Każdy lubi robić rzeczy, o których powiedziano, że są
zabronione. "Najsłodsze są zakazane owoce".
Słownik encyklopedyczny Webstera definiuje
zaspokojenie
w ten sposób: "Oddawać się czemuś: nie powstrzymywać się
i nie przeciwstawiać; dawać wolny dostęp do: zadawalać poprzez
uleganie; oddawać się". Definicja przymusu w słowniku brzmi:
"Czynność polegająca na zmuszaniu lub doprowadzania do czegoś pod
psychiczną lub fizyczną presją; skrępowanie woli (obowiązkowe,
obligatoryjne)". Innymi słowy, zaspokojenie sugeruje wybór, podczas
gdy przymus wskazuje brak wyboru.
Gdy ktoś nie ma właściwego upustu dla swoich pragnień, zaczynają one
szybko narastać i prowadzą do przymusu. Jeżeli każdy dysponowałby
właściwym miejscem i czasem przeznaczonym na okresowe zaspokojenie
swoich osobistych pragnień, nie obawiając się zakłopotania i bez
konieczności wymówek, stworzyłby im wystarczające ujście, co na całym
świecie doprowadziłoby do życia pozbawionego frustracji. Ludzie mogliby
swobodnie oddawać się wszelkim wybranym przez siebie przedsięwzięciom
zamiast wypełniać swoje obowiązki na pół gwizdka i niweczyć swoje
twórcze siły poprzez powstrzymywanie swoich naturalnych pragnień. Dotyczy
to większości przypadków, ale zawsze znajdą się i tacy, którzy
lepiej pracują, gdy są pod presją.
W ogóle ci, którzy do osiągnięcia pełni swych
możliwości potrzebują przezwyciężenia szeregu trudności, czują
w sobie powołanie artystyczne. (W dalszej części powiemy o tym
więcej przy opisie spełnienia poprzez samoograniczenie). Nie znaczy to,
że wszyscy artyści pasują do tej kategorii. Przeciwnie, wielu artystów
nie potrafi tworzyć, jeśli ich podstawowe, zwierzęce instynkty nie
zostaną zaspokojone.
Zazwyczaj nie jest to artysta ani indywidualista, ale
przeciętny mężczyzna lub kobieta ze średniej klasy, którym brak
właściwego ujścia dla własnych pożądań. Ironia polega na tym, że
odpowiedzialna, szanowana osoba - nieomal podpora społeczeństwa -
otrzymuje w zamian najmniej. To osoba, która zawsze musi być
świadoma swoich "moralnych obowiązków" i której odmawia
się normalnego zaspokojenia naturalnych pożądań.
Religia satanistyczna uważa to za ogromną
niesprawiedliwość.
Ten, kto odnosi się z szacunkiem do swoich
powinności, ma najsłuszniejsze prawo do wybranych przez siebie
przyjemności bez narażania się na krytykę ze strony społeczeństwa,
któremu służy.
W końcu została stworzona religia (satanizm), która wychwala
i nagradza wszystkich wspierających społeczeństwo, w którym
żyją, zamiast potępiać ich za ludzkie potrzeby.
W każdym zbiorze zasad (religijnych, politycznych lub
filozoficznych) można znaleźć coś dobrego. W szaleństwie
hitlerowskich koncepcji jedna rzecz stanowi wyraźny tego przykład -
"siła poprzez radość!" Hitler nie był głupcem oferując Niemcom
szczęście na poziomie osobistym, aby zapewnić sobie ich lojalność
i wykorzystać do maksimum ich zdolności. Ustalono wyraźnie, że
większość chorób ma naturę psychosomatyczną, a choroby
psychosomatyczne są bezpośrednim wynikiem frustracji. Mówiono, że
"dobrzy umierają młodo". Dobrzy - według chrześcijańskich
standardów - naprawdę umierają młodo. To właśnie niezaspokojenie
naturalnych instynktów prowadzi do przedwczesnego wyniszczenia naszych
umysłów i ciał.
Za bardzo modne uznano koncentrowanie się na
poprawianiu stanu umysłu i ducha oraz wyrażanie opinii, że
dostarczanie przyjemności ciału (tej skorupie, bez której umysł
i duch nie mógłby istnieć) jest wstrętne, brutalne i w złym
stylu. OSTATNIMI CZASY WIĘKSZOŚĆ LUDZI, KTÓRZY UWAŻAJĄ SIĘ ZA
WYZWOLONYCH, POZOSTAWIŁA NORMALNOŚĆ, ABY "PRZEJŚĆ NA POZIOM"
IDIOTYZMU.
Zwijanie się w kłębek, stosowanie dzikiej
i egzotycznej diety, takiej jak brązowy ryż i herbata - podobne
środki mają rzekomo sprawić, że ci nieboracy znajdą się na wyższym
poziomie duchowego rozwoju.
"Pomyje!" - mówi Satanista. Wolałby raczej
zjeść dobry kawałek mięsa, poćwiczyć swoją wyobraźnię i przejść na
wyższy poziom zrozumienia poprzez psychiczne i emocjonalne
zaspokojenie. Satanista uważa, że po tak wielu wiekach dźwigania jarzma
bezsensownych religijnych wymogów każdy chętnie wykorzysta szansę, aby
być w końcu człowiekiem!
Jeżeli ktoś myśli, że drogą powstrzymywania swoich
naturalnych pragnień może uniknąć mierności, powinien zapoznać się
z mistycznymi wierzeniami Wschodu, które w ostatnich latach
cieszą się ogromną popularnością. Chrześcijaństwo przypomina "stary
kapelusz", tak więc, pragnący wyzwolić się z jego cienia,
zwrócili się w kierunku tak zwanych oświeconych religii, takich jak
buddyzm. Chociaż chrześcijaństwo zasługuje na krytykę, której je poddano,
możliwe, że ganione jest niewspółmiernie mocno w stosunku do swojego
faktycznego szkodliwego wpływu. Wyznawcy religii mistycznych są
w równym stopniu winni braku humanizmu jak "błądzący"
chrześcijanie. Obie religie opierają się na banalnych filozofiach, ale
mistyczni religijni przywódcy twierdzą, że są oświeceni i wyzwoleni
z dogmatów opartych na poczuciu winy, typowych dla chrześcijaństwa.
Jednakże mistyk Wschodu nawet bardziej niż chrześcijański koncentruje się
na unikaniu czynności animalistycznych, które przypominają mu, że nie
jest on "świętym", ale zwykłym człowiekiem - inną formą
zwierzęcia, niekiedy lepszą, częściej jednak gorszą od tych, co chodzą
na czterech kończynach; a z powodu swojego "boskiego
duchowego i intelektualnego rozwoju" stał się zwierzęciem
najbardziej ze wszystkich drapieżnym!
Satanista pyta: "Cóż jest złego w byciu
człowiekiem i posiadaniu wszystkich ludzkich słabości, jak również
zalet?" Poprzez niezaspokajanie swoich pragnień mistyk nie posunął
się o krok dalej w przezwyciężaniu przymusu niż jego bratnia
dusza, chrześcijanin. Wschodnie wiary mistyczne nauczają ludzi
kontemplacji własnych pępków, stania na głowach, wpatrywania się
w puste ściany, unikania używania szablonów w życiu
i utrzymywania w ryzach każdego pragnienia związanego
z materialną przyjemnością. Niemniej jednak pewien jestem, że
widziałeś równie wielu tak zwanych zdyscyplinowanych joginów niezdolnych
do kontrolowania swojego nawyku palenia, jak wszystkich innych ludzi;
bądź równie wielu pozornie wyzwolonych buddystów, którzy stawali się tak
samo podekscytowani jak "mniej wtaje." obecnością osoby
przeciwnej płci - lub w niektórych mniczeni wypadkach - tej samej
płci. Gdy jednak, zapytani o wyjaśnienie swojej hipokryzji, ludzie
ci wycofują się do dwuznaczności charakteryzujących ich wiarę - nikt nie
może zapędzić ich w kozi róg, skoro nie ma możliwości udzielenia
jasnych odpowiedzi!
Sprowadza się to do prostego faktu: tym, co skłoniło
tego typu osobę do wyznania, które głosi wstrzemięźliwość, jest
zaspokojenie. Ich wymuszony masochizm powoduje wybór religii, która nie
tylko propaguje samoograniczenie, ale wysławia tych, którzy się mu
poddają, wskazując im najświętszą drogę wyrażenia masochistycznych
potrzeb. Im więcej pokus będą w stanie powstrzymać, tym świętsi się
staną.
Masochizm dla większości ludzi oznacza odrzucenie
zaspokojenia. Satanizm wskazuje na wiele ukrytych znaczeń i uważa
masochizm za formę zaspokojenia, bowiem każda próba wpłynięcia na osobę
o masochistycznych skłonnościach spotyka się z jej protestem
lub skutkuje niepowodzeniem. Satanista nie potępia tych ludzi za dawanie
ujścia masochistycznym pragnieniom, ale czuje największy wstręt do
takich, którzy nie potrafią być wystarczająco uczciwi (przynajmniej wobec
samych siebie), aby stanąć twarzą w twarz ze swym masochizmem
i zaakceptować go jako naturalną część swojej osobowości.
Wykorzystywanie religii jako wytłumaczenia swojego
maso
chizmu jest bardzo złe, ale ludzie rzeczywiście to czyniący są na tyle
bezczelni, że czują się lepsi od tych, którzy nie są spętani
samooszukującym wyrażaniem swoich fetyszów! Ludzie ci byliby pierwszymi,
którzy potępiliby kogoś, kto znalazł sposób na uwolnienie swoich
cotygodniowych napięć z osobą, która solidnie go zbije, co
doprowadzi właśnie do tego. Gdyby wspomniane napięcia nie znalazły
ujścia, uczyniłoby go to podobnym do owych osobników chodzących
z przymusu do kościoła lub religijnych fanatyków. Dzięki właściwemu
zrealizowaniu swoich masochistycznych pragnień nie ma już potrzeby
postępowania wbrew sobie i upadlania się w każdą bezsenną noc,
jak czynią to ci masochiści z przymusu.
Sataniści nakłaniani są do folgowania sobie w siedmiu grze chach
głównych, jako że nie wyrządzają one nikomu krzywdy - zostały stworzone
przez Kościół katolicki tylko po to, aby zaszcze pić w wyznawcach
poczucie winy. Kościół katolicki doskonale zdaje sobie sprawę, że nie
jest możliwe niepopełnianie tych grzechów wszak dotyczą one wszystkich
tych rzeczy, które my, istoty ludzkie, musimy czynić zgodnie z naszą
naturą. Po nieuniknionym popełnieniu tych grzechów występuje się wobec
Kościoła z finansową propozycją w celu "spłacenia"
Bogu naszego długu, co stanowi rodzaj łapówki w zamian za czyste
sumienie parafianina!
Szatan nigdy nie potrzebował księgi zasad, ponieważ naturalne siły życia
zawsze czyniły człowieka "grzesznym" i zdecydowanym bronić
siebie i swoich uczuć. Niemniej jednak podejmowano usilne próby
pokazania demoralizującego wpływu ciała w zamiarze obrony
"duszy", co tylko udowadnia, jak opacznie i błędnie
odczytywane są przeciwstawiane sobie określenia "zaspokojenie"
i "przymus".
Życie seksualne oczywiście jest pochwalane
i popierane przez satanizm, ale z całą pewnością fakt, że
stanowi on jedyną religię, która stawia to uczciwie, powoduje, iż daje
to tradycyjnie szerokie pole do popisu literaturze.
Naturalne, że jeśli większość ludzi wyznaje religie,
które represjonują ich seksualnie, to lektura czegokolwiek podejmującego
ów prowokujący temat dostarcza dreszczyku emocji.
Jeżeli wszelkie próby sprzedania czegoś (bez względu
na to, czy chodzi o jakiś produkt czy pomysł) zawiodą - seks zawsze
powinien to zagwarantować. Powód tkwi w tym, że pomimo świadomej
obecnie akceptacji seksu jako normalnej i koniecznej funkcji, ludzką
podświadomość wciąż pętają rozmaite tematy tabu, jakie nałożyła na seks
religia. Tak więc znów to, co zabronione, okazuje się najbardziej
porządne. Są to właśnie te straszliwe słowa dotyczące seksu, które
sprawiają, że cała pozostała literatura poświęcona poglądom
satanistycznym na ten temat została skutecznie przysłonięta.
Prawdziwy satanista nie jest bardziej zniewolony przez
seks niż przez wszystkie inne swe żądze. Jak w przypadku wszystkich
innych przyjemnych rzeczy, Satanista to pan seksu, nie zaś jego
niewolnik. Nie jest on perwersyjnym maniakiem, który tylko czeka, aby
rozprawiczyć każdą młodą dziewicę, ani czającym się degeneratem, który
ukradkiem szwęda się po "nieprzyzwoitych" księgarniach, śliniąc
się nad "sprośnymi" obrazkami. Jeżeli pornografia zaspokaja
jego aktualne potrzeby, to bezwstydnie kupuje jakieś "wybrane
przedmioty" i bez poczucia winy przegląda je uważnie
w wolnym czasie.
"Musimy zaakceptować fakt, że człowiek stał
się
niezadowolony z tego, że stale czegoś się mu zabrania, ale musimy
wszystko uczynić, co w naszej mocy, aby przynajmniej powstrzymać
grzeszne pożądania człowieka i zapobiec opanowaniu przez nie tej
nowej ery" - mówią satanistom prawowierni, religijni przywódcy.
"Dlaczego wciąż myśleć o tych pragnieniach jako grzesznych
i przed czymś się powstrzymywać, jeśli teraz przyznajesz, że są
zupełnie naturalne?", odpowiada satanista. Czyż nie może być tak,
że wyznawcy religii światłości są jakby "kwaśnymi winogronami",
gdyż nie myśleli oni o religii - przed satanistami - jako
o czymś przyjemnym, a gdyby prawda była znana, czy nie mogliby
oni również zapragnąć odrobiny ziemskich przyjemności, ale ze strachu,
że stracą twarz, nie chcą tego przyznać? Czy nie mogłoby tak być, że
obawiają się, iż ludzie po usłyszeniu o satanizmie powiedzą sobie:
"To jest dla mnie - dlaczego miałbym trwać w religii, która
potępia mnie za wszystko, co robię, choć nie ma w tym faktycznie nic
złego?" Satanista uważa to za bardziej niż prawdopodobne.
Istnieje oczywiście wiele dowodów, że stare religie każdego dnia
porzucają coraz więcej bezsensownych ograniczeń. Nawet tam, gdzie cała
religia opiera się na wstrzemięźliwości, a nie zaspokojeniu (tak jak
powinna), niewiele jej zostaje po zrewidowaniu swego stosunku co do
obecnych potrzeb człowieka. Tak więc po cóż tracić czas "kupując
owies zdechłemu koniowi'?
Hasło satanizmu brzmi: ZASPOKOJENIE zamiast
"wstrzemięźliwości"... ALE - nie jest to
"przymus".
O WYBORZE OFIARY
Z CZŁOWIEKA
Zakładanym celem dokonywania rytuału poświęcenia
ofiary
jest wypuszczenie do atmosfery energii dostarczonej przez krew świeżo
zarżniętej ofiary, czemu towarzyszą magiczne czynności zwiększające
szanse powodzenia maga.
"Biały" mag wychodzi z założenia,
że
skoro krew reprezentuje siły życiowe, nie ma lepszego sposobu na
ułaskawienie bogów lub demonów niż zapewnienie im odpowiedniej jej
ilości. Połącz to wierzenie z faktem, że umierająca istota wytwarza
nadmiar adrenaliny i innych biochemicznych energii - i masz to,
co wydaje się mieszanką nie do pokonania.
"Biały" mag, zdając sobie sprawę
z konsekwencji związanych z zabiciem ludzkiej istoty,
oczywiście wykorzystuje ptaki i inne "pomniejsze"
stworzenia do swoich ceremonii. Wydaje się, że ci przenajświętsi
nikczemnicy nie czują się winni odbierając inne, nie zaś ludzkie życie,
w przeciwieństwie do człowieczego.
Prawda w tej materii wygląda tak, że jeśli
"mag" godzien jest swego miana, będzie on bez nadmiernych
ograniczeń wyzwalał potrzebną siłę z własnego ciała zamiast
z niewinnej i nie zasługującej na to ofiary!
W przeciwieństwie do ogólnie przyjętej magicznej teorii uwolnienie tej
siły NIE bierze się z faktycznego rozlewu krwi, ale z agonii
żywego stworzenia! To wyzwolenie energii bioelektrycznej jest dokładnie
tym samym zjawiskiem, jakie ma miejsce podczas pełnego rozpalenia emocji,
takiego jak orgazm, ślepy gniew, śmiertelne przerażenie, przejmująca
rozpacz itd. Do tych emocji, które najłatwiej przeżywa się z własnej
woli, należą orgazm i gniew, zaraz po nich następuje rozpacz.
Pamiętając, że dwa rodzaje emocji najchętniej spośród trzech (orgazm
i gniew) doznawane zostały przez religijne autorytety utrwalone
w ludzkiej podświadomości jako "grzeszne" nie ma się co
dziwić, że unika ich "biały" mag, który wlecze za sobą
największy z milowych kamieni winy!
Bezsensowny absurd potrzeby zabijania niewinnej żywej
istoty, praktykowany jako główny punkt rytuału przez niegdysiejszych
"czarowników", jest oczywiście "mniejszym złem"
w ich dążeniu do wyzwolenia energii. Ci biedni głupcy, obarczeni
skrupułami sumienia, nazywający siebie czarownicami i czarownikami,
gotowi są ochoczo obciąć głowę kozła lub kury, aby zużytkować energię ich
śmiertelnej agonii, a następnie zdobywają się na
"bluźnierczą" odwagę masturbowania się przed obliczem Jahwe,
choć zaprzeczają jego istnieniu! Jedyny sposób, w jaki ci mistyczni
tchórze mogą wyzwolić się przy udziale rytuału, prowadzi raczej przez
śmiertelną agonię innej istoty (a w rzeczywistości, za pośrednictwem
tamtej, przez ich własną) niż zaspokajającą siłę, która tworzy życie! Ci,
którzy kroczą drogą światłości, są w rzeczywistości zimni
i martwi! Nic dziwnego, że te wrzody na "mistycznej
mądrości" muszą stać wewnątrz zabezpieczających kręgów
i trzymać na wodzy "złe" moce, aby uchronić się przed ich
atakiem - JEDEN PORZĄDNY ORGAZM PRAWDOPODOBNIE BY ICH ZABIŁ!
Zastosowanie w rytuale satanistycznym ofiary
z człowieka nie oznacza, że zostaje on zamordowany w